Felieton 24 Dec 09:30 | MP
Przyjdę jutro!

Zadziwiające teksty przynosi nam liturgia Wigilii Bożego Narodzenia. Oto kilka antyfon brewiarzowych i mszalnych zaczerpniętych z tej liturgii, występują one zarówno w formie dawnej, jak i zreformowanej:

„Judo i Jeruzalem, nie bójcie się! Jutro wyruszycie, a Pan będzie z wami”. (2
Krn 20, 17). „Dzisiaj poznacie, że przyjdzie Pan, a rano ujrzycie Jego chwałę”. (Wj 16, 6-7). „W dniu jutrzejszym zostanie zniszczona nieprawość ziemi i zakróluje nad nami Zbawiciel świata”. „Jutro przybędzie do was zbawienie, mówi Pan Bóg Zastępów”. (1 Sm 11, 9)

Nawet po pobieżnym przeczytaniu rzuca się w oczy ta dosłowność przeciwstawienia „dziś — jutro”. Dziś oczekujemy tego wszystkiego, co jutro się wypełni. Oczekujemy niecierpliwie. Tacy jesteśmy, jeśli czegoś chcemy, to ma to być dziś, nie jutro. Więc ubieamy choinkę często już w adwencie, puszczamy kolędy bo nie możemy się już doczekać. A Pan przychodzi „jutro”.

Są jeszcze tak zwane wielkie antyfony, których pierwsze litery składają się w łacińskie słowa „ero cras” — przyjdę jutro.

Wigilia oznacza czekanie. Czekanie i czuwanie. Czekanie jest zasadniczym elementem cnoty nadziei. Nadzieja bowiem oznacza pewność, że Pan Bóg spełni swoje obietnice, choćby zdawał się opóźniać. A są to obietnice wielkie. „W dniu jutrzejszym zostanie zniszczona nieprawość ziemi i zakróluje nad nami Zbawiciel świata”. Czy może być coś bardziej godnego oczekiwania?

O tym królowaniu pisał papież Pius XI: „jeżeliby kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie, jak zgoda i pokój. Jak bowiem królewska godność Pana naszego otacza powagę ziemską książąt i władców pewną czcią religijną, tak też uzacnia obowiązki i posłuszeństwo obywateli. Dlatego to Paweł Apostoł, chociaż nakazał żonom, aby w mężach swych, a sługom, aby w panach swych Chrystusa czcili, to jednak polecił im, aby im byli posłuszni nie jako ludziom, lecz jedynie dlatego, iż oni zastępują Chrystusa, gdyż nie godzi się, aby ludzie przez Chrystusa odkupieni służyli ludziom” (Encyklika „Quas primas”).

Tymczasem jednak oczekujemy. I Pan zdaje się opóźniać z zaprowadzeniem swego królestwa. Zajrzyjmy do proroctwa Habakuka „Choćby się nawet opóźniał, ty go oczekuj, bo który ma przyjść, przyjdzie i nie będzie się ociągał” (2,3). A święty Piotr pisze do zawiedzionych: „Nie ociąga się Pan w spełnieniu obietnicy swojej, jak niektórzy mniemają, ale cierpliwością się kieruje względem Was nie pragnąc niczyjej zguby” (2P 3, 9). Wigilia więc jest w szczególności dniem tych wszystkich, którzy zanoszą modlitwy do Boga i oczekują wysłuchania. Czasami wysłuchani bywają szybko. Czasami czekają miesiące, lata, nawet dziesiątki lat, mniej lub bardziej wytrwale. Bywa i tak, że tracą nawet wiarę. Ale o wszystkich pamięta Pan.

Jakkolwiek liturgia tej wigilii powtarza słowo „jutro”, to trzeba zawsze pamiętać, że jutro nie jest nasze. Jutro możemy nie żyć, nie mówiąc już o tym, że nasze plany na jutro tak łatwo mogą być zniweczone. Jutro jest w rękach Boga i jeżeli szukamy (a zbyt rzadko szukamy!) znaczenia jakie może tkwić w dopuszczonej przez Boga zarazie, to tu ten znak jest jasny — jutro nie jest nasze! Jutro jest Jego, On je znał i zaplanował jeszcze przed stworzeniem świata. To nie znaczy, że wierzymy w przeznaczenie. Nie, Bóg liczy się z naszą wolnością, ale wierzymy w Opatrzność.

„Zaiste nadejdę niebawem. Amen. Przyjdź Panie Jezu!” (Ap. 22, 20)

Maksymilian Powęski

MP

MP Autor

Maksymilian Powęski