Rozważania Wczoraj 12:37 | Redaktor
Pięć kul życia. Noworoczna lekcja o tym, co naprawdę można stracić [WIDEO, KS. HUBERT KOWALEWSKI]

Nowy Rok niemal automatycznie skłania do podsumowań i planów. Chcemy, by był lepszy, spokojniejszy, bardziej uporządkowany. Stawiamy sobie cele, zapisujemy postanowienia, próbujemy „ustawić” życie na nowo. Ale rzadko pytamy, co w tym wszystkim jest naprawdę nienaruszalne, a co – choć ważne – da się jeszcze odzyskać.

Ks. Hubert Kowalewski prowadzi cotygodniowe rozważanie. Punktem wyjścia tej refleksji jest postać Jana Chrzciciela. Zapytany o to, kim jest, odpowiada przez zaprzeczenie: nie jest Mesjaszem, nie jest Eliaszem, nie jest prorokiem. W ten sposób odsuwa siebie na bok i jasno pokazuje, że centrum nie on sam stanowi, lecz Ten, na którego przyjście przygotowuje drogę. To ważna lekcja również dla nas – łatwo bowiem definiujemy siebie przez role, funkcje i zajęcia, zapominając, że nasza tożsamość sięga głębiej.

W dalszej części rozważania pojawia się sugestywna metafora pięciu kul, którymi człowiek próbuje żonglować przez całe życie. Są nimi: praca, rodzina, przyjaźń, zdrowie i prawość. Na pierwszy rzut oka wszystkie wydają się równie istotne. Dopiero chwila refleksji pokazuje, że nie są wykonane z tego samego materiału.

Praca okazuje się kulą gumową – nawet jeśli ją upuścimy, odbije się i wróci. Inaczej jest z pozostałymi. Rodzina, przyjaźń, zdrowie i prawość są jak kule szklane. Ich upadek zostawia trwałe ślady: pęknięcia, obtłuczenia, a czasem nieodwracalne straty. Ta różnica zmusza do postawienia pytania o hierarchię i granice, które trzeba umieć stawiać, by nie poświęcić tego, co kruche, na rzecz tego, co jedynie pilne.

Szczególne miejsce zajmuje tu temat przyjaźni. Jest ona wartością samą w sobie, ale tylko wtedy, gdy prowadzi ku dobru, a nie oddala od tego, co istotne. Zanim więc zaczniemy oceniać relacje i ludzi wokół siebie, warto najpierw zapytać, jakim przyjacielem jesteśmy my sami i czy nasza obecność pomaga innym wzrastać.

Całe rozważanie prowadzi do jednego wniosku: noworoczne postanowienia mają sens tylko wtedy, gdy pomagają wybierać to, co zbliża do Boga i porządkuje życie od środka. Wtedy nowy rok rzeczywiście może być lepszy – nie dlatego, że wszystko się uda, ale dlatego, że zachowamy to, czego stracić nie wolno.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor