Felieton 16 Jan 2018 | Redaktor
Zainspirowała mnie... wdzięczność

Marta Laska

Psy i kundle [FELIETON]

Felieton 17 Dec 23:00

Wdzięczność jest matką wszystkich modlitw.

Od czasu mojego nawrócenia i przemiany mogłabym określić tym jednym słowem swoje życie: wdzięczność.

Niesamowitym wzorem wdzięczności jest dla mnie Maria Magdalena, ale to przy innej okazji.

Do wdzięczności w życiu zainspirowała mnie książka „Moc uwielbienia” Carotters oraz „Jesteś cudem” Reginy Brett (piękne, godne polecenia książki, co do których mam swoje drobne wątpliwości, ale sens jaki przekazują ma Bożą moc!:)).

Po smutnym i trudnym życiowym okresie założyłam dziennik, w którym rozpoczęłam zapisywać to, za co jestem wdzięczna Bogu w moim życiu.

Zaczynając od naprawdę prostych i błahych spraw: za stokrotkę mijaną w drodze do pracy, słońce, uśmiech drugiego człowieka, dobre słowo, życiowy sukces, zdrowie, rodzinę, przyjaciół, wiarę, miłość... Ale i za trudne rzeczy - cierpienie, smutek... Dlaczego?

Ponieważ Bóg z największej życiowej trudności i beznadziei potrafi wyprowadzić jakieś dobro.

I tak wypisywałam sobie tę listę wdzięczności, aż zapełnił się cały zeszycik. Czułam wtedy, że urosło mi serce i zapłonęła radość.

Naprawdę tak bardzo nie doceniamy życia. Tak szybko potrafimy stać się obojętnymi i przestajemy dziękować. Jesteśmy niewdzięczni i ślepi na dobro, które czynią dla nas inni ludzie.

Ogromną lekcję wdzięczności przeszłam po spotkaniu z pewnym bezdomnym mężczyzną, który nie miał nic i dziękował za najmniejszy drobiazg oraz podczas pracy z dziećmi, które zarażają swą radością ciesząc się najmniejszym promykiem słońca.

Dobrze jest uczyć się wdzięczności?

Polecam wypisać rzeczy, za które możemy być wdzięczni. A w szczególności, gdy miotają nami myśli typu: „Nie mam po co i dla kogo żyć”.

Wdzięczność to też piękny sposób żeby zwalczyć zazdrość, może i kompleksy (bo sąsiad jeździ BMW a ja starym fiatem, bo koleżanka jest ode mnie ładniejsza, a ja takie byle co…etc)

Wdzięczność także zastępuje narzekanie, że czegoś tam nie mamy, albo mamy czegoś za mało.

Po zrobieniu takiej listy wdzięczności , człowiek uświadamia sobie, że jest naprawdę bogaty- nie tyle finansowo co życiowo.

Dlaczego jeszcze warto być wdzięcznym?

Bo niewdzięczność burzy wszystko w naszym życiu, na przykład miłość między ludźmi. Niewdzięczność to mały złodziejaszek, który zakrada się i usypia naszą czujność. I tak to się zaczyna…

Zaczynamy uważać, że wszystko nam się należy.

Dziecko nie dziękuje za otrzymany prezent, który otrzymało od matki, a ona ciężko pracowała po nocach lub brała nadgodziny by spełnić marzenie maleństwa. Po kilku latach małżeństwa mąż przestaje dziękować żonie za to, że zawsze gdy wraca do domu ma wszystko wyprane, wyprasowane i zawsze czeka na niego ciepły obiad. etc. Coraz mniej mówimy „dziękuję”, przez co zaczynamy podkopywać nasze relacje z tymi, których kochamy. Zaczyna się tak niewinnie.

Przygotowałam też kiedyś alternatywne wyjście do dziennika wdzięczności: słoik wdzięczności.

Wypisałam rzeczy, za które jestem wdzięczna Bogu. Podczas porannej modlitwy losowałam jedną i dziękowałam za nią Bogu, ucząc się doceniać jej wartość w życiu. Patent słoika wdzięczności działa i bardzo odnosi się do wdzięczności Bogu.

A jeśli chodzi o ludzi... pomyślcie teraz przez chwilę o relacjach z Waszymi najbliższymi.

Jak one wyglądają?

Można np. napisać imiona bliskich sercu szczerze napisać tej osobie za co jest się jej wdzięcznym, co dobrego wnieśli do naszego życia lub czego się od nich nauczyliśmy.

Zadanie tym prostsze o ile relacje są łatwiejsze, ale pomyślmy o osobach, z którymi nam się nie układa, z którymi ucięliśmy kontakt, na widok których otwiera nam się nóż w kieszeni. Zamknij oczy i spójrz na tą osobę oczami Jezusa.

Spróbujmy wyłonić chociaż jedno maleńkie dobro w tym człowieku, dostrzec je i napisać, że za nie dziękujemy.

To ćwiczenie uczy przebaczenia i często umożliwia nam otwarcie się na działanie Boga w tych zakamarkach naszego serca, które jeszcze są poranione.

Może pomóc przy tym modlitwa:

Duchu Święty, potrzebuję Twojej pomocy. Przyjdź do mnie i oświeć mnie. Proszę Cię o uzdrowienie naszego życia rodzinnego. Pomóż nam przebaczyć sobie wszystko, co nas zabolało. Zobacz nasze rany i ulecz je. Uwolnij nas od przykrych uczuć i niedobrych doświadczeń. Pomóż nam, Duchu Święty, otwierać się na siebie nawzajem. Naucz nas akceptować siebie takimi, jakimi jesteśmy. Przytul całą moją rodzinę do Bożego Serca. Przynieś nam wszystkim wewnętrzne ukojenie. Ogarnij nas swoją nieskończoną miłością. Prowadź nas drogą zgody, zrozumienia i przebaczenia. Amen.

Od razu dodam, że opcja dla odważnych jest wysłanie lub wręczenie takiego listu na danej osobie np. na urodziny, Boże Narodzenie lub... bez okazji.

Możemy też zrobić filmik, o ile mamy dobrze rozwinięte informatyczne skille. Może to pomóc przełamać nam lody w pewnej relacji oraz być krokiem w drodze do przebaczenia oraz super okazją żeby pokazać drugiemu jak cenny i wartościowy jest w naszych oczach i że dostrzegamy w nim dobro, które może sam nie potrafi w sobie dostrzec.

NIE. tego ćwiczenia NIE robi się krótko przed śmiercią lub po usłyszeniu diagnozy o śmiertelnej chorobie.

Czyż nie jest wtedy troszeczkę za późno? Najlepszym czasem na to zadanie jest TU i TERAZ.

Bądźmy wdzięczni za wszystko.

Bo wszystko jest darem od Boga zaczynając, od najmniejszego promyczka słońca...

Wdzięczność otwiera serca i rozradowuje twarze.

Zainspiruj się wdzięcznością. To działa!

Marta Laska

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor