Felieton 15 Nov 2019 | Redaktor
Być dobrze zmęczonym, to być szczęśliwym

Psy i kundle [FELIETON]

Felieton 17 Dec 23:00

Medytacje ewangeliczne z dnia 15 listopada 2019 r., Piątek

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona”. Pytali Go: „Gdzie, Panie?” On im odpowiedział: „Gdzie jest padlina, tam się zgromadzą i sępy”. (Łk 17,26-37)

...

A gdyby tak zrobić sobie eksperyment we własnym życiu, co z tego by wynikło? O co chodzi? O to, aby zrobić coś dobrego, ale odwrotnie wobec własnego pragnienia. Na przykład dać komuś coś, co posiadam, bardzo to coś lubię, ale nie jest mi konieczne do życia. Chociażby ulubioną książkę, która jest dla mnie bardzo cenna, nie jest konieczna do życia, ale sprawia mi wielką radość posiadanie jej...

Albo zrezygnować z upragnionego wyjścia do kina, w zamian za to odwiedzić kogoś, kto jest dla nas z jakiś powodów trudny, w czyim towarzystwie jest nam nudno. Spędzić z tą osobą trochę czasu, wysłuchać, szczerze starając się być zainteresowanym jej sprawami.

Albo mimo chęci na kolejny zakup jakiejś niekoniecznej rzeczy, ale takiej która naprawdę daje nam ogromną przyjemność, po prostu oddać pieniądze komuś, kto potrzebuje, albo zrobić komuś niespodziankę jakimś prezentem..

Albo przygotować sobie posiłek bez przypraw. Właśnie tak, żeby był odpowiednio zdrowy, ale smak jego żeby był nieciekawy.

Naiwne?...

Albo... posypać sobie głowę popiołem i czynić to w ukryciu. Pokutować w ciszy i nie przed ludźmi...

Tylko po co to wszystko?

No właśnie. Takie ćwiczenia woli dla samych ćwiczeń stają się tworzeniem sobie kolejnego bóstwa z własnej, rzekomej siły charakteru, wyćwiczonej coraz to trudniejszymi wyzwaniami.

Bóg stworzył nam świat do pełnego korzystania z niego, ale mamy wolną wolę i bywa, że tę wolność oddajemy, bo z tego świata czynimy sobie bóstwo.

Takie działania wbrew sobie, o których powyżej, nie są naiwne. Mają bardzo duże znaczenie, są ważne jeśli widzimy ich sens w celu ostatecznym jakim jest życie wieczne w Bogu. Inaczej są tylko pustym treningiem, a gdy zaczynamy się starzeć i nie dajemy rady wielu takim ćwiczeniom woli, zaczyna nas to frustrować. A przecież z każdym etapem naszego dojrzewania, wzmacniania naszej woli powinniśmy być coraz szczęśliwsi. Tylko że bez Boga nie będziemy.

"Czyńcie sobie ziemię poddaną" - mówi Bóg. I nie mamy tego robić w pojedynkę, ale jeden drugiemu ciężary życia nosić. To jest realizm codzienności. To nie abstrakt. Jest wielu potrzebujących dookoła, czasem my sami jesteśmy tymi potrzebującymi. Po coś jesteśmy razem na tej planecie. Gdyby Bóg chciał, to by każdemu z osobna stworzył planetę, ale uczynił inaczej.

Ziemia jest nam poddana - nie mi, ale nam. Wyzbywając się wszelkich przywiązań zaczynamy rozumieć, że właśnie wtedy całą ją posiadamy. Dopiero gdy nic nie posiadamy, posiadamy wszystko. Jesteśmy wolni, gdy korzystając z rzeczy tego świata, możemy je natychmiast oddać drugiemu.

Tak jest też z naszym życiem. Gdy je oddajemy, wtedy je w pełni posiadamy. To nie jest łatwe, ale z Bogiem możliwe. Na przykład gdy czas swój poświęcamy dla Boga i ludzi. Gdy skupiamy się na najbliższych - i wszystkich danych nam według powołania, dbając o dobro każdego z nich, siebie stawiając na końcu.

To trudne. Ale wtedy właśnie tracimy nasze życie. I okazuje się, że mimo codziennych trudów jesteśmy szczęśliwi. Wielokrotnie ogromnie zmęczeni, ale szczęśliwi. Nie mając własnego życia, okazuje się, że posiadamy je w całości.

I naprawdę jesteśmy szczęśliwi.

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu

Ave Maryja

Kasia Chrzan

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor