Inne 14 Nov 10:10 | Redaktor
Ewangelia na dziś (14.11.2020)

fot. pixabay

Czytanie, psalm, Ewangelia oraz komentarze Bractwa Słowa Bożego na 14 listopada.

Pierwsze czytanie:

(3 J 5-8)
Ty, umiłowany Gajusie, postępujesz w duchu wiary, gdy pomagasz braciom, a zwłaszcza przybywającym skądinąd. Oni to świadczyli o twej miłości do Kościoła; dobrze uczynisz zaopatrując ich na drogę zgodnie z wolą Boga. Przecież wyruszyli w drogę, dla imienia Jego nie przyjmując niczego od pogan. Powinniśmy zatem gościć takich ludzi, aby wspólnie z nimi pracować dla prawdy.

Psalm:

(Ps 112,1-2.3-4.5-6)
REFREN: Błogosławiony, kto się boi Pana

Błogosławiony człowiek, który boi się Pana
i wielką radość znajduje w Jego przykazaniach.
Potomstwo jego będzie potężne na ziemi,
dostąpi błogosławieństwa pokolenie prawych.

Dobrobyt i bogactwo będą w jego domu,
a jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze.
On wschodzi w ciemnościach jak światło prawych,
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.

Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza
i swymi sprawami zarządza uczciwie.
Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje
i pozostanie w wiecznej pamięci.

 Aklamacja (2 Tes 2,14)
Bóg wezwał nas przez Ewangelię, abyśmy dostąpili chwały naszego Pana Jezusa Chrystusa.

 

Ewangelia:

(Łk 18,1-8)
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: "Obroń mnie przed moim przeciwnikiem". Przez pewien czas nie chciał Lecz potem rzekł do siebie: "Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie". I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

Komentarze przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego:

 

 Komentarz do pierwszego czytania:

Jak bardzo ten fragment Listu świętego Jana Apostoła przystaje do obecnej sytuacji w kraju i na świecie. Mówi on o jednym z najpiękniejszych przejawów miłości bliźniego, o chrześcijańskiej gościnności i życzliwości. A wszystko to za sprawą niejakiego Gajusa, słynącego także z opieki nad wędrującymi braćmi w wierze.
Patrząc na historię Polski i Polaków, możemy z dumą potwierdzić, że przyjęcie Chrztu przez nasz naród przynosiło przez wieki dobre owoce chrześcijańskiej solidarności. To już w czasach jagiellońskich Królestwo Polskie praktykowało ideę zjednoczonych państw i narodów, 500 lat przed powstaniem Unii Europejskiej, przyjmując do swojej wspólnoty sąsiednie kraje i stając w ich obronie, kiedy była taka potrzeba. Innym przejawem polskiej gościnności może być przyjęcie diaspory żydowskiej, wyrzucanej z krajów Europy Zachodniej, by kilka wieków później ratować życie wielu spośród nich podczas niemieckiej okupacji, czy też ostatnie lata otwarcia drzwi dla uchodźców z Ukrainy i Białorusi. Nie sposób nie wspomnieć tu dzieł Caritas Polska.
Czy dlatego o tym piszemy, aby się chwalić? Nie. Idą bowiem czasy, gdy może się tak stać, że wielu będzie uciekało przed prześladowaniami ideologicznymi czy politycznymi. Miejmy więc w pamięci naszych ojców, dobrych uczniów Chrystusa, którzy wszystko czynili, by pomóc innym. Módlmy się za wstawiennictwem błogosławionej Concepcion Cabera, ratującej ściganych kapłanów podczas rewolucji w Meksyku.

Komentarz do psalmu:

Gdy słyszymy argumenty Chrystusa o skłóconym królestwie, gdy Go oskarżano, że od Belzebuba pochodzi, czy też, już z naszego podwórka - o nierządnym królestwie i zginienia bliskim, uświadamiamy sobie, że w tych organizmach ludzkich zabrakło jedności w realizacji najwyższych wartości i zgody na przyjęcie ich jako najważniejszych.
Toteż wskazanie psalmisty na wielkie znaczenie bojaźni Bożej, jako źródła wszelkiej pomyślności osobistej i wspólnotowej staje się niezwykle istotne, szczególnie w dzisiejszych czasach. Pomyślmy, mądrość Psalmów (także i innych tekstów biblijnych) trwa nieprzerwanie od kilku tysięcy lat. Czyżby ostatnio miała się okazać głupstwem? To właśnie głupotą jest nie słuchać mądrzejszych od nas. Wystarczy dziś włączyć telewizor i zobaczyć, co się dzieje w kraju i zagranicą. Pierwszą naszą reakcją jest zawołanie: czy oni się Boga nie boją? Nie dziwi, że jest tak, jak jest i nie zanosi się na nic lepszego. Dlatego tak trudno jest nam znaleźć w ostatnich dziesięcioleciach prawdziwych mężów stanu, którzy by łączyli wysoki poziom moralny (cnoty) i wiedzę rządzenia państwem. Komu innemu, bowiem, powinno się powierzać losy osobiste i narodowe!
Mamy do wyboru, albo bojaźń Boża, albo oportunizm i konformizm. Wybierając posłuszeństwo Bogu, mamy szanse na życie wieczne z Bogiem. Gdy wybierzemy zaprzaństwo, praktycznie wybieramy tego, który walczy z Bogiem, szatana. Marny wtedy nasz los. Miejmy więc „upodobanie w przykazaniach”, a odnowimy oblicze ziemi, tej ziemi.

Komentarz do Ewangelii:

Wydawałoby się, że historia wdowy i sędziego, to typowa sytuacja w tamtych czasach, kiedy owdowiałe kobiety nie miały niemal żadnych praw i musiały walczyć o przetrwanie.
Jak to już powiedziano o przypowieściach, ich wierzchnia, prosta warstwa znaczeniowa wystarcza na wysnucie podstawowych mądrości życiowych. Ale jak tę przypowieść mogą odczytać uczniowie Chrystusa?
Zauważmy, że w ostatnio przeczytanych poprzednich wersach Łukaszowej ewangelii roztacza się dramatyczna wizja końca czasów, gdy nastąpią zjawiska natury i prześladowania, jakich jeszcze świat nigdy nie doświadczył na taką skalę. Gdy za kilka dni dotrzemy do kolejnych rozdziałów tej ewangelii, które jeszcze bardziej szczegółowo te eschatologiczne czasy opiszą, zrozumiemy, że czytana dzisiaj przypowieść wpisuje się właśnie w ten kontekst czasowy.
Już widzimy jak „stary” chrześcijański świat poddaje się negatywnym zmianom stanowionego prawa, obyczajowości, jak apostazja wkrada się tylnymi drzwiami do Kościoła. Gdy więc przerażająco spada frekwencja na niedzielnych mszach swiętych, gdy ludzie przestają się modlić i uczestniczyć w sakramentach Pokuty i Pojednania oraz Eucharystii, gdy państwa i narody są atakowane i szantażem zmuszane przez międzynarodowe organizacje do przyjęcia bezbożnych regulacji prawnych, to może się zrodzić w ludziach duchowa pustka, w którą z łatwością wchodzi zło. A ono jest bezlitosne, ekspansywne, przepełnione szatańską logiką zniszczenia. Niektórym ludziom się wydaje, że można przyzwoicie żyć bez Boga, że wystarczy zastąpić Dekalog polityczną poprawnością czy liberalną ideologią. Ale gdy sądy wydają werdykty, które jeszcze wczoraj byłyby skandalem i sędziowie straciliby prawo do wykonywania zawodu, gdy rachunek ekonomiczny może decydować o życiu i śmierci człowieka, gdy … Ile jeszcze tych „gdy” moglibyśmy dodać?!
Co to oznacza? To oznacza, że ostało się już tak niewiele wartości ogólnych, które pozwalają człowiekowi żyć godnie, rozwijać się, mnożyć. Niechciana rzeczywistość osacza nas coraz bardziej. I może nadejść taki czas, kiedy już nie będzie nam wolno wyznawać wiary ojców, wychowywać dzieci w tej wierze, liczyć na rozsądną pomoc urzędu, lekarza, drugiego człowieka. Nie jest to aluzja do polskiej rzeczywistości. To opis procesu, który rozchodzi się po całym świecie. Widać to już wyraźnie w licznych krajach europejskich, kiedyś tradycyjnie chrześcijańskich czy w Ameryce Północnej. Co więc zostaje czynić człowiekowi jeszcze wierzącemu i praktykującemu? Kołatanie do drzwi Nieba, błagalna modlitwa do Boga Ojca – Dobrego Sędziego o miłosierdzie dla nas i całego świata. Ale taka postawa nie pociąga już wielu. Współcześni politycy i stratedzy popierani przez jakże dużą część społeczeństwa wolą sojusze i silną armię. Ale już psalmista [Ps 20] mówił, że jedni wolą rydwan, drudzy konie, a nasza siła w imieniu Pana, Boga naszego. Tamci się zachwiali i upadli, a my stoimy i trwamy. W tej „globalnej wiosce”, jaką jest świat, wiele może zależeć od wyborów prezydenckich w jakimś kraju czy lokalnej, wydawałoby się, wojny. A wtedy „promieniotwórczy deszcz” może spaść na sprawiedliwych i nie sprawiedliwych. Gdy też świat pogrąża się w grzechu, wzmaga się łaska. Ale kto ma być kanałem tej łaski, gdy tak wielu odrzuciło Boga, a Bóg nikogo na siłę nie uszczęśliwia? To są właśnie te „ubogie wdowy” – ludzie wiary, ostatni Mohikanie Wiary, Nadziei i Miłości, o których mówi Pan Jezus w swojej przypowieści.
Chce się zawołać: Za mną, kto w Boga wierzy! Uczy nas św. Paweł w Liście do Efezjan [6, 10-18], jak zwyciężać mamy.

Komentarze zostały przygotowane przez Andrzeja Kowalskiego

 

źródło: mateusz.pl

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor