Felieton 10 Apr 2018 | Redaktor
O kulisach powstawania filmu: „Fatima, Orędzie wciąż aktualne” pisze dla KB reżyser J. Mańka (cz. 2.)

Psy i kundle [FELIETON]

Felieton 17 Dec 23:00

Kulisy powstawania filmu - ciąg dalszy:

pierwsza część wspomnień: [code]TU

Realizacja Fatimy, zaczęła się dużo wcześniej. Dużo wcześniej niż sądziłem - dokładnie trzy lata wcześniej. Sam nie zdawałem sobie sprawy, że to już był "przedsionek" Fatimy. Chodzi o film "Siła modlitwy"- świadectwo Andrzeja Duffeka o powrocie do świata żywych. Do świata "żywych" ze świata "martwych", ale martwych jedynie ciałem...

To wtedy dzięki "krucjacie różańcowej" za wstawiennictwem Matki Bożej Fatimskiej Andrzej Duffek wrócił do żywych. Pamiętam jak będąc w Gdańsku razem z bohaterem filmu byliśmy w św. Brygidzie, miejscu szczególnie ważnym dla Andrzeja. W pewnym momencie podszedłem do "Duffa" po (jego) dłuższej modlitwie przed figurą Matki Bożej Fatimskiej. Powiedział wtedy :

"To ONA, to ONA mnie uratowała.".

Na moje zapytanie w oczach dopowiedział "A, bo ty nie wiedziałeś, że to Krucjata Różańcowa zainicjowana przez mojego ojca, za wstawiennictwem Matki Bożej Fatimskiej mnie uratowała ?".

Wiedziałem że modlitwa… że różaniec… że kibice w całe Polsce modlili się za Andrzeja . Wtedy pierwszy raz usłyszałem znamienne: "Za wstawiennictwem Matki Bożej Fatimskiej".

Ta sytuacja ze św. Brygidy dokładnie stanęła mi przed oczami, gdy realizowaliśmy już "Fatimę" w Moskwie. A przecież "tych sytuacji" było o wiele, wiele więcej...

Producenta filmu, a właściciela niewielkiego wydawnictwa w Krakowie, poznałem podczas wyprawy do Gruzji ładnych kilka lat temu, gdy prezydentem tego pięknego kraju był jeszcze Saakaszwili. Jeden z moich kolegów powiedział mi, że właśnie na Święto Państwowe Gruzji jest organizowana wyprawa po to, by podziękować Saakaszwilemu, za to jak się zachował podczas pogrzebu śp. Lecha Kaczyńskiego, no i po to by okazać sympatię Gruzinom.

Krótko mówiąc polecieliśmy po to na dwa dni do Gruzji, by przejść się z polskimi flagami podczas Święta Państwowego Gruzji. Tak naprawdę trzeba być wariatem by na dwa dni lecieć do Gruzji, przejść się z flagą i wracać. Dodam, że na własny, prywatny koszt. Niemniej tak zrobiliśmy. Tuzin chłopa.

Przyszłego producenta filmu odebrałem jako bardzo spokojnego człowieka, który nieco przypominał mi jednego z aktorów "Fargo".(Niestety tak już mam, że co rusz ktoś kojarzy mi się z aktorem/aktorką ). Po powrocie do Krakowa, wymieniliśmy się kontaktami, po czym zadzwoniłem z jakąś błahą sprawą do "Fargo", który powiedział, że koniecznie musimy się spotkać.

Na spotkaniu zaproponował realizację świadectwa Andrzeja Duffeka- mocno skracając- już podczas pracy nad filmem usłyszałem od "Fargo" genezę pomysłu na film...

Kraków. Ogłoszenie o pielgrzymce Białystok-Wilno, które przeczytał "Fargo" i silne poczucie, że musi się na nią wybrać. Tak też zrobił. I właśnie będąc na tej pielgrzymce, "Fargo" wiedziony jakimś "silnym podszeptem" czyli Aniołem Stróżem, zmienił poszczególne grupy, czegoś szukał; po czym ostatniego dnia, tuż przed wejściem do Wilna usłyszał świadectwo Andrzeja Duffeka i poczuł, że to właśnie "o to chodziło".

Będąc z powrotem w Krakowie zastanawiał się nad tym, kto mógłby to świadectwo zrealizować, a wtedy zadzwoniłem ja, nie wiedząc przecież o jego zamyśle, ale to nie koniec...

Podczas realizacji filmu okazało się, że rodzina Andrzeja w czasie wojny uciekła (dzięki pomocy jednostki węgierskiej) przed rzeziami z okolic Lwowa pod Kraków, po czym w 1945 roku część rodziny uciekła dalej na "Dziki Zachód", czyli do Gdańska, a część pozostała pod Krakowem. To "pod Krakowem" okazało się być dosłownie po sąsiedzku mojej miejscowości podkrakowskiej.

Dlaczego o tym piszę? Bo tzw. zbiegów okoliczności doświadczyliśmy wszyscy aż nazbyt wiele, żeby nie zauważyć precyzji planu pisanego nieludzką ręką. Wielokrotnie zastanawialiśmy się razem z Andrzejem, nad tym niemal namacalnym prowadzeniem nas w działaniach, o czym wiele razy rozmawialiśmy podczas montażu filmu.

Samo świadectwo Andrzeja jak i dalsze "okoliczności" były dla mnie nie mniej zaskakujące niż początek realizacji...

C.D.N.

Jarosław Mańka

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor