Felieton 2 Feb 2018 | Redaktor
Miecz boleści częścią miłości rodzicielskiej

Psy i kundle [FELIETON]

Felieton 17 Dec 23:00

Medytacje ewangeliczne z dnia 2 lutego, 2018r., Piątek

Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim. (Łk 2, 22-40)

"A Twoją duszę miecz przeniknie..." - macierzyństwo, między innymi też i na tym polega, na przyjęciu miecza, którego niewątpliwie prędzej czy później każda matka doświadcza.

A jednak natura macierzyństwa niesie w sobie taką ofiarność. Nie chodzi wcale o przejęcie odpowiedzialności za swoje dorosłe dziecko, ale właśnie o przyjmowanie miecza do swej duszy. To ofiara macierzyństwa, a naturalne przystosowanie do niesienia piękna tej ofiary najbardziej uwidacznia się od momentu poczęcia dziecka w łonie kobiety, gdy ciało jej staje się najczulszą ochroną nowego człowieka.

Miłość właśnie na tym polega, że rezygnuje się z siebie dla drugiego dlatego, że prawdziwie pragnie się z siebie zrezygnować dla kogoś. To nie znaczy żeby nie kochać siebie samego, ale żeby współprzeżywać historie życia syna, czy córki.

Matka Boża jest Bolesna. Ona nie musiała mieć żadnego najmniejszego skaleczenia, a i tak najbardziej z wszystkich ludzi odczuła rany Chrystusa, jako Jego matka.

Miecz boleści jest zawsze w duszy kochającego rodzica, którego dziecko cierpi. To jest świętość natury miłości rodzicielskiej. Dlatego cierpiące dzieci, które są otoczone miłością swoich rodziców, mimo niekiedy ogromnych cierpień fizycznych, bywają nawet w takiej sytuacji szczęśliwe,jest to możliwe dlatego, że mają obok siebie kogoś danego im przez Boga, mamę, tatę, którzy z nimi współodczuwają, współcierpią i prawdziwie przeżywają do końca jego ból, choć fizycznie może go nawet nie odczuwają.

W relacji rodzica z dzieckiem jest bardzo ważny moment, w którym dojrzały rodzic dokonuje ofiarowania własnego dziecka Bogu Ojcu. Zewnętrznie nic się nie zmienia, wciąż jest się rodzicem, który z miłością zajmuje się własną pociechą. Ale wewnętrznie coś się zmienia, odkrywa się przepiękna głębia relacji z własnym dzieckiem, na którego szczęśliwej wolności nam zależy w mądry sposób.

Także własne pomysły na spełnienie rodzicielskie zaczynają szukać w Bogu prawdy, a rodzic nie boi się weryfikować swoich koncepcji w Mądrości Boga. Nie ma dwóch takich samych sposobów wychowywania, a co najlepsze jest dla każdego z dzieci, wie najlepiej sam Bóg, który nigdy nie pozostawia żadnego rodzica bez łaski rozumienia misji miłości do dzieci. W tą misję miłości jest wpisany... miecz boleści, który chcemy przyjmować z miłości do dziecka i to jest niezwykłe piękno, przepowiadające nieskończoną Miłość Boga do każdego człowieka, to znaczy do każdego Swego dziecka.

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu

Ave Maryja

Kasia Chrzan

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor