Zanim były media, było Słowo. Franciszek Salezy i odpowiedzialność komunikacji
Rzeźbiarskie przedstawienie Franciszka Salezego na fasadzie kościoła Wizytek w Krakowie.
W dniu jego wspomnienia warto przypomnieć postać świętego, który na długo przed epoką internetu zrozumiał, że słowo może budować albo niszczyć. Św. Franciszek Salezy, patron dziennikarzy i ludzi mediów, uczy do dziś, czym jest odpowiedzialna komunikacja.
Inne z kategorii
Wykład o wierze i nauce już jutro! Wygłosi go ksiądz biskup senior Jan Tyrawa
Wraca spór o dawną Mszę. Stowarzyszenie Una voce odpowiada na pismo kardynała Roche’a
Słowo jako narzędzie zbawienia
Św. Franciszek Salezy (1567–1622), biskup Genewy rezydujący w Annecy, żył w czasach ostrych konfliktów religijnych. Reformacja nie była dla niego abstrakcyjną debatą teologiczną, lecz codzienną rzeczywistością duszpasterską. Mógł odpowiadać polemiką, agresją i piętnowaniem. Wybrał inną drogę: cierpliwe słowo, spokojny argument, jasny przekaz.
Gdy nie mógł głosić kazań publicznie, pisał krótkie teksty wyjaśniające wiarę katolicką i… rozdawał je lub rozkładał w domach. Były to ulotki – proste, rzeczowe, pozbawione inwektyw. W praktyce: media drukowane w służbie Ewangelii. To właśnie ten sposób działania sprawił, że Kościół ogłosił go patronem dziennikarzy i pracowników mediów.
W 1610 roku, razem ze św. Joanną de Chantal, założył Zakon Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny — popularne Wizytki.
Komunikacja bez walki
Franciszek Salezy rozumiał coś, co dziś bywa zapominane: prawda nie potrzebuje krzyku. Jego styl był stanowczy, ale łagodny; klarowny, lecz pozbawiony manipulacji. W czasach, gdy religijna polemika często przybierała formę brutalnej walki na słowa, on konsekwentnie wybierał kulturę dialogu.
Nie oznaczało to relatywizmu ani rezygnacji z prawdy. Przeciwnie – Salezy był przekonany, że prawda obroni się sama, jeśli zostanie przedstawiona uczciwie i z miłością. „Więcej much złapie się na kroplę miodu niż na beczkę octu” – to jedno z jego najbardziej znanych zdań, które można uznać za krótką definicję etyki komunikacji.
Patron na trudne czasy
Dlaczego właśnie dziś św. Franciszek Salezy jest patronem szczególnie potrzebnym ludziom mediów? Bo współczesna przestrzeń informacyjna coraz częściej przypomina pole bitwy. Kliknięcia, emocje, skróty myślowe, celowe uproszczenia – wszystko to sprzyja deformacji rzeczywistości.
Salezy przypomina, że słowo nie jest neutralne. Każdy tekst, nagranie czy komentarz wpływa na odbiorcę. Dla dziennikarza katolickiego oznacza to szczególną odpowiedzialność: nie tylko za fakty, ale także za ton, intencję i uczciwość przekazu.
Święty praktyk codzienności
Św. Franciszek Salezy nie był teoretykiem komunikacji. Był praktykiem. Pisał listy, książki duchowe („Filotea”, „Teotym”), krótkie broszury. Dostosowywał język do odbiorcy, nie rezygnując z głębi treści. Rozumiał, że dobra komunikacja to sztuka cierpliwego tłumaczenia rzeczy trudnych w sposób dostępny.
To właśnie ta umiejętność czyni go patronem nie tylko dziennikarzy, ale wszystkich, którzy dziś zabierają głos w przestrzeni publicznej: autorów portali, twórców internetowych, redaktorów, komentatorów.
Lekcja dla współczesnych mediów katolickich
W dniu wspomnienia św. Franciszka Salezego warto postawić sobie pytanie: czy nasze media są narzędziem prawdy, czy tylko nośnikiem emocji? Czy informują, czy raczej podgrzewają spory? Czy budują wspólnotę, czy ją rozbijają?
Święty biskup z Annecy zostawił prostą, ale wymagającą wskazówkę: mówić prawdę bez agresji, bronić dobra bez pogardy, informować bez manipulacji. W czasach natłoku informacji jest to postawa niemal kontrkulturowa – a właśnie dlatego tak bardzo potrzebna.
Czerpią z jego ducha...
Swoją nazwę wprost od św. Franciszka Salezego wzięli salezjanie. Nie on ich założył — zrobił to św. Jan Bosko w XIX wieku — ale duch, styl i patron są jednoznacznie salezjańskie… od Salezego.
Ks. Jan Bosko, pracując z młodzieżą z biednych dzielnic Turynu, szukał patrona, który łączy łagodność z wymaganiem, stawia na rozum, a nie przemoc i wychowuje przez bliskość i słowo, a nie strach.
U Franciszka Salezego znalazł gotowy program: pedagogikę cierpliwości, duchowość codzienności oraz przekonanie, że świętość jest dla wszystkich, nie tylko dla ascetów. To było dokładnie to, co później Jan Bosko nazwał systemem prewencyjnym.
Św. Franciszku Salezy, patronie mediów – módl się za nami.