Wydarzenia 11 Nov 2015 | Redaktor
Modlitwa w 97. rocznicę odzyskania niepodległości

Kościół proponuje dialog, w którym zakłada się uszanowanie partnera poprzez mówienie mu prawdy, a nie narzucanie jej - mówił 11 listopada w bydgoskiej katedrze biskup ordynariusz Jan Tyrawa. Pasterz przewodniczył Mszy Świętej z okazji 97. rocznicy Święta Odzyskania Niepodległości.

Na wstępie biskup zaprosił wiernych do pochylenia się nad pewną refleksją, która jest pomocna w lepszym zrozumieniu wydarzeń historycznych. Przywołał wiek XX, przypominając szczególną grupę ludzi, która wykazała ogromną aktywność w drugiej jego połowie. Chodziło tutaj o grupę „zsekularyzowaną, o humanistycznym wykształceniu, bogatą, głoszącą demokratyczne hasła, wsączającą swoje poglądy w społeczeństwo trzema kanałami: poprzez edukację, prawo i środki społecznego przekazu”. - Grupa ta, ze względu na głoszone przez siebie poglądy, zdobyła szeroką popularność. Była pokazywana jako wzorzec dla całej populacji. Pozwoliło jej to osiągnąć duże wpływy polityczne, ekonomiczne, medialne. Chodzi zatem o grupę, która odniosła sukces, nie wierzy w Boga, ale głęboko wierzy w ludzkość. Osiągnięcie sukcesu stało się argumentem, że jej poglądy przyjęte zostały jako jedyne słuszne i obiektywne - dowodził celebrans.

Biskup Tyrawa powołał się jednocześnie na istnienie takiej grupy już przed wojną. Należał do niej m.in. Janusz Korczak. Propagowała ona w całej Europie „naukową eugenikę” i zamiast „lepszej gatunkowo ludzkości” przyniosła światu „naukowy rasizm” oraz, jak zauważał Czesław Miłosz, „wytworzyła pewien ogólny klimat, w którym mógł powstać pomysł bezwzględnej likwidacji milionów ludzkich istnień dla celów rzekomej społecznej higieny”. - W imię tej ideologii m.in. w Szwecji miała miejsce na wielką skalę sterylizacja kobiet, a w leczeniu chorób psychicznych stosowano lobotomię (...) Z całą mocą doszła ona do głosu w latach 60. ubiegłego wieku pod hasłami rewolucji seksualnej i w ogóle zrzucenia z siebie wszelkich opresyjnych ograniczeń - tłumaczył biskup.

W Polsce ideologia ta dała o sobie znać w okresie transformacji. - Grupa reprezentująca tę ideologię odbrązawianie, demitologizację, łamanie tabu, relatywizowanie wartości utożsamiała z procesem modernizacji Polski. Każdy, kto nie był za taką modernizacją naszej zapóźnionej w procesach cywilizacyjnych ojczyzny, zostawał nazwany „nacjonalistą” bądź „religijnym fanatykiem” - podkreślił bp Jan Tyrawa, który przywołał także słowa Jonathana Haidta, liberalnego ateisty, amerykańskiego profesora z Nowego Jorku, który zauważył, że: liberalizm - który uczynił tak wiele, aby zapewnić ludziom wolność i równe szanse - jest niewystarczający jako samodzielna filozofia rządzenia. Często przecenia własne siły i próbuje wprowadzić zbyt wiele zmian w zbyt krótkim czasie. A co za tym idzie - mimo woli pomniejsza kapitał moralny. Na ów kapitał składa się: wielowymiarowa złożoność życia jednostki czy wspólnoty oraz ponadracjonalność świata wartości i znaczenie intuicyjnego poznania, czego liberalna wizja świata nie jest zdolna dostrzec. Chodzi tutaj o niedocenianie znaczenia więzi międzyludzkich, takich jak: rodzina, Kościół czy ojczyzna.

Dalej biskup pytał: - Czyż dziś nie jesteśmy świadkami tego, że właściwie wszystkie istotne treści zostały już zdekonstruowane, wszelkie tabu obalone, a wartości zrelatywizowane? Nie ma świętości, której nie można by okpić i ośmieszyć. Najbardziej awangardowe staje się to, co skandalizujące - stwierdził. Wśród najboleśniejszych konsekwencji liberalizmu i korzystania ze źle pojętej wolności bp Jan Tyrawa wymienił destrukcję sfery seksualnej, która wpłynęła na rozbicie rodziny i poważny kryzys demograficzny oraz promowanie - w myśl rzekomego postępu - ideologii gender, homoseksualnej, ekologicznej (bardziej dba się o prawa zwierząt niż prawa człowieka) i bioetycznej (aborcja, eutanazja, klonowanie, in vitro).

W dalszej części homilii ordynariusz diecezji bydgoskiej wskazał, że Kościół proponuje dialog, w którym zakłada się uszanowanie partnera poprzez mówienie mu prawdy, a nie narzucanie jej. Z kolei, według nowej ideologii, Kościół powinien być wykluczony z dialogu prowadzonego w sferze publicznej. - Zdjęcie krzyża ze ściany pozostawia po nim puste miejsce i ta pustka staje się symbolem owej ideologii. A tymczasem nawet niewierzący socjolodzy i psycholodzy stwierdzają, że przestrzeń publiczna nie powinna być naga albo pusta. (...) Rozwoju człowieka nie zapewnią same z siebie instytucje demokratyczne [reforma ekonomiczna czy administracyjna] ani wolny rynek. Muszą one zostać zrównoważone przez silne instytucje moralne i kulturalne, takie jak rodziny, szkoły, Kościoły oraz inne stowarzyszenia, służące dobru wspólnemu. Instytucje te wdrażają nas w praktykowanie niezbędnych cnót indywidualnych i społecznych - uczciwości, samokontroli, życzliwości, bez których wolny rynek ani demokratyczne rządy nie są w stanie prawidłowo funkcjonować. (...) Jeśli zatem społeczeństwo demokratyczne chce właściwie funkcjonować, musi zafundować sobie instytucje ademokratyczne, które będą wychowywać społeczeństwo do funkcjonowania w demokracji - mocno podkreślił biskup.

W ostatnich słowach bp Jan Tyrawa podsumował, że: - dzisiaj chrześcijaństwo staje wobec nowego wyzwania, nie tylko wobec liberalnej lewicy, lecz także islamu. Dzisiaj chrześcijanie nie tylko nie mogą wstydzić się chrześcijaństwa, ale właśnie na nim budować swoją tożsamość, aby obronić siebie, swoją Ojczyznę, Europę.

Marcin Jarzembowski

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor