Wydarzenia 5 Jun 08:19 | MP
I po co była ta rewolucja? [MAKSYMILIAN POWĘSKI]

Istnieje pewna hierarchia świąt w całym chrześcijaństwie, a w szczególności w Kościele rzymsko katolickim.

 

Najważniejszym świętem roku kościelnego jest Wielkanoc wraz z Triduum obejmującym okres od Wielkiego Czwartku po noc Zmartwychwstania. W zreformowanym po soborze Watykańskim II kalendarzu, na drugim miejscu znajdują się „ex aequo”: Narodzenie Pańskie, Objawienie, Wniebowstąpienie i Zesłanie Ducha Świętego.

Dawniej to ostatnie Święto było jeszcze bardziej wyróżnione. Miało bowiem oktawę, czyli obchodzone było przez dni osiem, do następnej niedzieli. I właśnie z ostatniego dnia tej oktawy (które często w oktawach było wyróżnione) przypadało święto Trójcy Przenajświętszej. Wielkanoc i Boże Narodzenie też mają oktawy. Oktawa Zesłania Ducha świętego była oktawą „pierwszej klasy”, to znaczy — mówiąc w pewnym uproszczeniu — każde inne przypadające w tym czasie święto musiało ustąpić dniom oktawy. Wielkanoc również miała oktawę pierwszej klasy, a Boże Narodzenie — oktawę klasy drugiej. To dodatkowo niuansowało hierarchię świąt i stawiało Zielone Świątki nieco wyżej nawet od Bożego Narodzenia. 

Ale nie tylko rubryki kalendarza mają tu znaczenie. Również z punktu widzenia teologicznego należy podkreślić Zesłanie Ducha Świętego jako jednego z najistotniejszych świąt liturgii. Mówi się bowiem w teologii, że te trzy święta, Boże Narodzenie, Wielkanoc i Zesłanie Ducha Świętego odpowiadają trzem Osobom Boskim. Boże Narodzenie na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło świętem Syna Bożego, ale jednak warto na nie spojrzeć inaczej. Kiedy Dziecię Jezus się rodzi, jest to początek Dzieła Zbawienia od początku zaplanowanego przez Stwórcę. To Ojciec posyła Syna (a Duch Święty zstąpił na Maryję i Jego moc Ją osłania). Boże Narodzenie jest więc świętem Boga Ojca. Wielkanoc natomiast jest triumfem Chrystusa (nie bez udziału Ojca i Ducha przecież) i dlatego jest Jego największym świętem. Teraz zaś, w dniu Pięćdziesiątnicy, Ojciec i Syn posyłają Ducha Świętego (to w tym sensie mówimy „który od Ojca i Syna pochodzi”). W każdym więc z tych świąt objawia się cała Trójca, ale jedna z Osób jest szczególnie wyróżniona. 

Piszę o tym dlatego, bo wydaje mi się, że jako społeczeństwo mocno o tym święcie Ducha Świętego zapomnieliśmy. Uświadomił mi to zwłaszcza pewien epizod. Moja żona jest nauczycielką. Nauczyciele będący w komisjach państwowych sprawdzają matury i egzaminy ośmioklasistów w weekendy. Ktoś (na szczęście nie wiem kto) wymyślił, że te ostatnie mają być sprawdzane właśnie w ten weekend, gdy obchodzona jest Pięćdziesiątnica. Zapytałem  sarkastycznie żonę, czy w Boże Narodzenie też będą sprawdzać. Wymsknęło mi się nawet, że dla tego kto wymyślił ten termin będzie specjalne miejsce w czyśćcu. 

Z drugiej strony jestem przekonany, że nie zostało to wymyślone celowo, tylko przez zapomnienie właśnie. A zapomnienie to jest możliwe dzięki temu, że święto to zostało zdegradowane zarówno w sferze kościelnej jak i cywilnej. Znana jest anegdota, że kiedy w poniedziałek po Zesłaniu Ducha Świętego w 1970 roku papież Paweł VI przyszedł do zakrystii, zobaczył przygotowany zielony ornat, zaprotestował. Przecież mamy oktawę Zesłania Ducha Świętego, szaty powinny być czerwone! Kiedy zakrystianin jednak pokornie ale stanowczo zwrócił uwagę, że „wasza świątobliwość zniósł przecież tę oktawę”, papież miał się rozpłakać. Świadczyłoby to, że nie do końca miał świadomość zawartości dokumentów które podpisuje. Zdarza się to każdemu szefowi w każdej instytucji, zwłaszcza wielkiej. Dlaczego jednak oktawy tej nie przywrócił? Tego już nigdy się nie dowiemy. 

W cywilnej zaś sferze komunistyczne władze po II wojnie wiatowej zniosły drugie święto Zesłania Ducha Świętego, przypadające w poniedziałek. W laickiej Francji i kilku innych krajach Zachodu jest to do dziś dzień wolny od pracy. 

Więc sądzę, że dla społecznego przypomnienia tego święta powinniśmy się domagać przywrócenia zarówno oktawy w Kościele, jak i „drugiego święta” w porządku państwowym. Co niniejszym czynię. 

Maksymilian Powęski

MP

MP Autor

Maksymilian Powęski