Liturgia Dzisiaj 09:41 | Redaktor
Święto, które zniknęło? Nowy komentarz o Wniebowstąpieniu i modlitwie Chrystusa za Kościół

Wniebowstąpienie Pańskie przez wieki obchodzono w czwartek, czterdziestego dnia po Wielkanocy. Dziś w Polsce uroczystość ta przypada w niedzielę. W najnowszym odcinku cyklu „Ewangelia z Ojców” pytamy, czy wraz z praktycznym rozwiązaniem nie utraciliśmy czegoś ważnego: świadomości liturgicznego rytmu między Zmartwychwstaniem, Wniebowstąpieniem i Pięćdziesiątnicą.

Święto czterdziestego dnia

W kalendarzu Kościoła katolickiego Wniebowstąpienie Pańskie przez stulecia miało swój własny dzień: czwartek, czterdziesty dzień po Wielkanocy. Nie był to przypadek. Dzieje Apostolskie mówią, że zmartwychwstały Chrystus przez czterdzieści dni ukazywał się uczniom i mówił im o królestwie Bożym.

Liczba czterdzieści ma w Biblii szczególne znaczenie. To czas próby, przygotowania, oczyszczenia i przejścia. Czterdzieści dni potopu, czterdzieści lat wędrówki Izraela przez pustynię, czterdzieści dni postu Chrystusa — te obrazy tworzą biblijny rytm, w który wpisywało się także Wniebowstąpienie.

Dziś w Polsce uroczystość została przeniesiona na niedzielę. To rozwiązanie praktyczne, bo więcej wiernych może uczestniczyć we Mszy świętej. Ale czy coś przy tym nie zniknęło z naszej świadomości?

Czy kalendarz może katechizować?

Kalendarz liturgiczny nie jest tylko terminarzem. Jest sposobem opowiadania wiary przez czas. Kiedy święto wypada w osobny dzień tygodnia, wybija człowieka z codziennego rytmu. Przypomina: dziś dzieje się coś ważnego.

Kiedy jednak uroczystość zostaje przeniesiona na niedzielę, łatwo stapia się z normalnym niedzielnym obowiązkiem. Człowiek idzie do kościoła, jak zwykle, ale nie zawsze zauważa, że w liturgii dokonało się coś osobnego. Święto nadal istnieje, lecz słabiej przemawia do wyobraźni.

To jeden z tematów najnowszego komentarza na kanale Katolicka Bydgoszcz. Nie chodzi w nim o spór dla samego sporu, ale o pytanie głębsze: czy potrafimy jeszcze przeżywać czas Kościoła jako czas święty?

Dlaczego Ewangelia z VII niedzieli wielkanocnej?

W odcinku komentowana jest Ewangelia z VII niedzieli wielkanocnej roku A: J 17, 1–11a. To początek wielkiej modlitwy arcykapłańskiej Chrystusa.

Jezus mówi w niej:

„A teraz już nie jestem na świecie, ale oni są na świecie, a Ja idę do Ciebie”.

To zdanie szczególnie dobrze pasuje do czasu po Wniebowstąpieniu. Chrystus odchodzi do Ojca, uczniowie zostają na świecie, a Duch Święty ma dopiero zostać zesłany. Kościół znajduje się w czasie oczekiwania, skupienia i modlitwy.

Właśnie dlatego komentarz nie zatrzymuje się wyłącznie na problemie kalendarza. Prowadzi dalej: do pytania, co znaczy, że Chrystus modli się za swoich.

Chrystus nie zostawia Kościoła samego

Modlitwa arcykapłańska pokazuje Kościół w jego najgłębszej tajemnicy. Zanim Apostołowie zaczną głosić Ewangelię, zanim wyjdą z Wieczernika, zanim rozpoczną misję wobec świata, Chrystus modli się za nich do Ojca.

To ważne także dzisiaj. Kościół nie trwa dlatego, że uczniowie Chrystusa są zawsze silni, skuteczni i dobrze zorganizowani. Trwa dlatego, że Chrystus modli się za swoich.

W komentarzu pojawiają się również głosy Ojców Kościoła, między innymi św. Augustyna, św. Jana Chryzostoma i Hilarego z Poitiers. Pomagają oni zobaczyć, że słowa Jezusa o „godzinie”, „chwale”, „życiu wiecznym” i jedności uczniów prowadzą w samo centrum chrześcijańskiej wiary.

Między Wniebowstąpieniem a Pięćdziesiątnicą

Nowy odcinek cyklu „Ewangelia z Ojców” jest więc zaproszeniem do odzyskania sensu czasu liturgicznego. Między Zmartwychwstaniem a Pięćdziesiątnicą nie mamy przypadkowych niedziel. Mamy duchową drogę: spotkania ze Zmartwychwstałym, Wniebowstąpienie, modlitwę uczniów i oczekiwanie na Ducha Świętego.

A kiedy gubimy rytm czasu świętego, łatwo gubimy także sens wydarzeń, które ten czas miał nam przypominać.

Film można obejrzeć na kanale Katolicka Bydgoszcz.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor