Liturgia Dzisiaj 06:26 | Redaktor
Jak za dni Noego [KOMENTARZ]

Adwent w liturgii nie zaczyna się od nastrojowej świecy i spokojnej melodii, lecz od mocnego wezwania: „Czuwajcie”. Ojcowie Kościoła przypominają, że Chrystus przychodzi nie tylko w blasku chwały, ale także „jak za dni Noego” — w chwili pozornie zwyczajnej, gdy człowiek najmniej się tego spodziewa.

Adwentowa Ewangelia w nowej formie rytu rzymskiego ukazuje inny aspekt paruzji niż dawna perykopa z Łk 21. Tam były znaki na niebie i „zatrwożenie narodów”; tutaj — zaskoczenie i codzienność. Ojcowie Kościoła podkreślają, że Chrystus milczy o „dniu i godzinie” nie z niewiedzy, ale z pedagogii: aby wierzący trwali w czujności, a nie w spekulacji o datach.

„Jak za dni Noego” — to obraz ludzi pochłoniętych zwyczajnym życiem, którzy nie widzą nadchodzącego sądu. Najgroźniejszy jest pozorny pokój, a nie wstrząsy. Paruzja dokona podziału nawet w samym sercu codzienności: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Ojcowie interpretują to jako rozdzielenie między wierzącymi a niewierzącymi, ale także jako ujawnienie prawdy w samym Kościele, gdzie dobro miesza się ze złem aż do ostatniego dnia.

Wezwanie Jezusa „Czuwajcie” Ojcowie rozumieli dosłownie: chodzi o wierność, życie w łasce i troskę o sumienie, a nie o próby odgadnięcia końca świata. „Zły sługa”, który mówi: „mój Pan zwleka”, popada w przemoc i nieczystość — dlatego otrzymuje wyrok oddzielenia od wspólnoty zbawionych.

Adwent, według Ojców, nie jest czasem nastroju, lecz decyzji. Chrystus wzywa do życia tak, jakby dzień Jego przyjścia mógł być dziś — bo duchowo zawsze jest blisko.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor