Kościół w Polsce 31 Mar 15:59 | MP
Zamiast felietonu. Zaczynamy. Właśnie teraz [MAKSYMILIAN POWĘSKI]

Jest to najprawdziwsza liturgia, która do swej ważności nie musi być odprawiana przez kapłana, i sprawowana może być wszędzie, gdzie znajdują się chrześcijanie.

Przed nami pamiątka wielkiej Tajemnicy Odkupienia. Jak pisał wielki nasz duchowy przewodnik, Jan Paweł II: „I tutaj właśnie, Drodzy Bracia, a zarazem umiłowani Synowie i Córki, jedna narzuca się odpowiedź, zasadnicza i podstawowa. Jeden zwrot ducha, jeden kierunek umysłu, woli i serca: ad Christum Redemptorem hominis, ad Christum Redemptorem mundi. Ku Niemu kierujemy nasze spojrzenie powtarzając wyznanie św. Piotra: »Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego«, bo tylko w Nim, Synu Bożym, jest nasze zbawienie . Poprzez całą tak bardzo wraz z Soborem rozbudowaną świadomość Kościoła, poprzez wszystkie warstwy tej świadomości, poprzez wszystkie kierunki działalności, w której Kościół wyraża siebie, odnajduje i potwierdza siebie – stale musimy dążyć do tego, który jest Głową , do Tego, »przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy«, który równocześnie jest »drogą i prawdą« i »zmartwychwstaniem i życiem«, do Tego, którego widząc, widzimy także i Ojca , do Tego, którego odejście przez Krzyż, a potem Wniebowstąpienie było pożyteczne dla nas, ażeby Pocieszyciel przyszedł do nas i stale przychodził: Duch Prawdy. W Nim są wszystkie skarby mądrości i wiedzy, Kościół jest Jego Ciałem, «jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego«, którego źródłem jest On! On Sam! Redemptor!”

I kiedy stajemy u progu tej wielkiej pamiątki, już po raz drugi mamy ograniczony dostęp do tego sakramentalnego działania, właśnie w tych dniach, kiedy one — sakramenty — mają być dla nas szczególnym źródłem łaski, kiedy święci się wodę, która obmyła nas w prawdziwy sposób w grzechu w sakramentalnym znaku chrztu. Sakrament bowiem to znak, który w sferze duchowej sprawia, to co w materialnej symbolice oznacza. Chrystus nie tylko nas odkupił, ale zostawił nam znaki odkupienia. Nie tylko chrzest, ale i świętą spowiedź i najświętszą Eucharystię.

Przyszła jednak zaraza. Nie chcę w tym miejscu dyskutować, czy analizować słuszności czy zakresu obostrzeń sanitarnych. Są jakie są, i z takimi przyszło nam żyć, rozumiejąc, że naturalnym odruchem człowieka i społeczeństwa jest jednak ratować to co najcenniejsze: życie. I dlatego, choć zaraza ta ogranicza nam dostęp do tak drogich nam i potrzebnych sakramentów, z całym spokojem winniśmy przyjąć to co nas spotyka.

W tym kontekście pojawia się pytanie, co powinniśmy czynić, by mimo wszystko jak najmniej uronić z duchowych owoców obchodu tych świętych tajemnic? Czy oglądać transmisję obrzędów? Kościół przy każdej okazji podkreśla, że transmisja, czy to samego dźwięku, czy nawet i obrazu, nie daje nam uczestnictwa w liturgii, choć może jakoś pomóc w duchowej łączności. Uczestnictwo wiąże się zawsze z obecnością fizyczną, podobnie jak nie można na przykład uczestniczyć przez internet w obiedzie podanym gdzieś indziej w świecie. Można owszem obejrzeć, usłyszeć, ale uczestniczyć — nie.

Ale przy okazji zarazy przypomnieliśmy sobie o komunii świętej duchowej, w której nasz Pan, jeśli zechce, może nam udzielić tych samych łask co przez komunię sakramentalną i — jeśli jesteśmy w stanie łaski uświęcającej — mamy prawo Go o to prosić.

Duszpasterze przypomnieli też o wadze żalu doskonałego, czyli odrzucenia i potępienia własnych grzechów ze względu na Bożą miłość do nas i naszą do Boga. Nie musi to być żal uczuciowy, emocjonalny, ważny by był prawdziwym odcięciem się od grzechu, dokonanym z motywacji związanej z uświadomieniem sobie miłości do Boga, do której przecież jestem zobowiązany — będziesz miłował Pana Boga swego, z całego serca swego…

To są ważne rzeczy, o których zawsze trzeba pamiętać i nie zapominac nigdy. Ale jest coś jeszcze w liturgii Kościoła, ważnego, w czym zawsze możemy wziąć udział, a dziś — przy pomocy środków przekazywania tekstu — łatwiej niż kiedykolwiek. Jest to oficjalna liturgiczna modlitwa Kościoła. Modlitwa ta od samego początku, od czasów apostolskich, opiera się na odmawianiu psalmów i dodawaniu do tych psalmów niektórych innych tekstów pochodzących z Biblii lub Tradycji. Jest to oficjalna, publiczna modlitwa Kościoła, która nigdy nie ustaje, modlitwa, którą bez przerwy śpiewa swemu Oblubieńcowi (Chrystusowi) jego Oblubienica (Kościół). Jest to nieustająca pieśń chwały, pieśń nowa (por. Ps. 95/96, 1). Zwie się ona różnie Divinum officium, czyli służbą Bożą, Liturgią godzin, czy wreszcie brewiarzem (od łacińskiego słowa brevis – krótki, bo Brewiarz rzymski był skrótem mniszego oficjum).

Jest to najprawdziwsza liturgia, która do swej ważności nie musi być odprawiana przez kapłana, i sprawowana może być wszędzie, gdzie znajdują się chrześcijanie. Jednym z elementów tej modlitwy są Ciemne Jutrznie, odmawiane właśnie teraz od nocy z Wielkiej Środy na Wielki Czwartek, aż po noc z Wielkiego Piątku na Wielką Sobotę. Każda z tych jutrzni, gdyby śpiewana była w chórze, trwała by około dwóch godzin. Kiedy recytujemy ją samotnie lub w rodzinie, potrwa nieco ponad pół godziny.

Myślę, że ten sposób zaangażowania w oficjalną publiczną modlitwę Kościoła jest godny polecenia, może bardziej niż różnorodne, ze wszystkich stron nam oferowane transmisje różnych liturgii. Wszak to z tych 150 psalmów odmawianych w tradycyjnym, mniszym układzie co tydzień, wziął się potem różaniec, ze swoimi 150 zdrowaśkami, tak samo zresztą godny polecenia, choć prostszy.

Jak zacząć? Skąd wziąć teksty? Można ze strony brewiarz.pl, tam znajdziemy zreformowaną i skróconą Liturgię Godzin. Można też — i do tego zachęcam — sięgnąć po pełne oficjum mnisze, ułożone ostatecznie przez samego św. Benedykta. Znajdziemy je na adiutorium.pl, przygotowane w ten sposób, że można sobie poszczególne modlitwy (godziny) wydrukować, lub, jeśli ktoś woli, odmawiać wprost z ekranu. Na adiutorium.pl znajdują się też wskazówki co odmawiać, o jakiej porze i w jaki sposób. Jest tekst polski, ale też równolegle podany jest łaciński, jeśli ktoś się czuje na siłach, może odmawiać oficjum w oficjalnym języku Kościoła, lub przynajmniej spojrzeć jak brzmiałaby ta modlitwa w dawnej łacinie.

Namawiam Was do włączenia się. Można te modlitwy recytować indywidualnie, lub wspólnie w rodzinach. W zeszłym roku, właśnie w Okresie Wielkanocnym przyłączyło się sporo osób. Bóg zawsze i we wszystkim ma swoje zamysły i z każdego zła potrafi wyprowadzać dobro. Zechciejmy w tym być pomocni.

Makymilian Powęski

MP

MP Autor

Maksymilian Powęski