Kościół w Polsce 9 Nov 09:41 | Redaktor
Homilia o grzechu głupoty

"Mądrość łatwo dostrzegą ci, którzy ją miłują, i ci ją znajdą, którzy jej szukają".

Przypowieść o 5 pannach mądrych, myślących o przyszłości i 5 pannach głupich, żyjących zasadą „jakoś to będzie; może się uda” jest zobrazowaniem dwóch postaw ludzkich, z których jedna prowadzi do nagrody, a druga do kary. Za podejmowane czyny ponosi się odpowiedzialność, tutaj i w wieczności. A spór między mądrością i głupotą będzie miał swój finał w oddzieleniu owiec od kozłów, na Sądzie Ostatecznym, kiedy mądrzy usłyszą zaproszenie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! A głupcy: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!"

Pismo Święte – słowo objawienia Bożego, aż w 400 miejscach przestrzega przed głupotą. W Ewangelii Pan Jezus wylicza głupotę jako ciężki grzech, wymieniając ją wśród takich uczynków, jak: nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha – dodaje na końcu: głupota. Św. Tomasz z Akwinu, jeden z największych teologów w historii wyliczył aż 23 rodzaje ludzkiej głupoty, wśród nich, jedną definiował tak: „insipiens – niemądry, nierozumny, głupi jest ten, kto obdarzony rozumem gardzi poznaniem rzeczy Boskich. To znaczy: na drodze kiedy głupi idzie, sam będąc nierozumnym, wszystkich ma za głupich.”

Człowiek z natury swojej, stworzony przez Boga, obdarowany rozumem i wolną wolą jest dobry. Dlatego nikogo nie należy nazywać głupcem. Jeżeli jednak w swojej wolności człowiek zaprzeczy mądrości Stwórcy, postępując wbrew rozumowi, wtedy uczynki jego z całą mocą należy potępić i nazwać je głupimi, niemądrymi, aby mógł taki człowiek się zawrócić z drogi fałszu, wiodącej ku zatraceniu i powrócić na ścieżkę mądrości, prowadzącej do Boga.

Czy istnieje lekarstwo na głupotę? Według św. Tomasza z Akwinu można zaradzić głupocie poprzez jałmużnę duchową – „uczynki miłosierdzia względem duszy”. Z których pierwsze dwa są ważne: nieuświadomionych pouczać (docere ignorantem) oraz będącym w wątpliwości dać dobrą radę (consulere dubitanti). Po tym dość biblijno-teologicznym wstępie przejdźmy teraz do praktyki życia katolickiego osadzonego we współczesnym świecie.

Średnio raz na 100 lat, przychodzą na ludzkość różne zarazy: patrząc na historię Polski odnotowaliśmy od XV w. epidemię dżumy, „morowe powietrze”, w XVII– czerwonke, w XVIII kolejny raz dżume, w XIX – epidemie cholery, w XX – grypę hiszpankę, w XXI – COVID19 z koronawirusów. Średnio raz na 100 lat Kościół założony przez Jezusa Chrystusa, jako wspólnota w drodze do zbawienia wiecznego, doświadcza wewnętrznego kryzysu, tak, że wydaje się, że wspólnota ta jest w ostatecznym rozpadzie, zapominając, że jest dziełem Boga. Wystarczy tu wymienić doświadczenia wewnętrznych podziałów, schizm, od początkowych prześladowań, przez cezaropapizm, czyli zbratania ołtarza z tronem w VIII wieku, wielkiej schizmy wschodniej w XI w., antypapieży na tronie Piotrowym, później doświadczeń XVI wiecznej reformacji i kolejnego podziału Kościoła, XVIII wiecznego oświecenia i nienawiści do wszystkiego co katolickie, gdzie hasło: wolność-równość-braterstwo doprowadziło do wymordowania znacznej części duchownych, wyburzenia świątyń, kasacji klasztorów, represji wobec wierzących; dalej przez herezję modernizmu szalejącą w XIX i XX wieku, wspomaganą przez masonerię, dążącą do usunięcia wszelkich dogmatów z przestrzeni ludzkiego rozumu, aż po antropocentryzm i relatywizm obecnego wieku, gdzie każdy chce postawić siebie w roli Boga i być autorem własnej prawdy, szukając ludzi myślących podobnie do niego, w imię swojej idei niszczący wszystko, co do niej nie pasuje.

Przywołane doświadczenia i bogata historia Kościoła powinna podpowiadać nam: jesteśmy już o to wszystko mądrzejsi, wiemy do czego prowadzi odrzucenie Boga - Stwórcy świata i człowieka. A jednak… ciągle zachowujemy się jak głupie panny z Chrystusowej przypowieści – ciągle nie gotowi, ciągle mówiący: „jakoś to będzie, może się uda”. Aż przyjdzie stanąć przed Panem, Sędzią miłosiernym, który za dobro wynagrodzi, a za zło ukaże, a że jest sprawiedliwy, dlatego odda każdemu według jego uczynków.

Czy zastanawialiśmy się, dlaczego głupota, zło jest takie wulgarne, głośne i hałaśliwe? Jest takie, ponieważ diabeł zna tylko jedno przykazanie, przez siebie ustanowione. Brzmi ono: „róbta co chceta”, a to wprowadza chaos, brak jedności, brak celu ostatecznego – jeden wielki harmider, który szybko przemija, a skutek jest jeden: odwrócenie od Boga, który w odróżnieniu od Szatana dał nam 10 przykazań a nie jedno. 10 słów, dekalog, który porządkuje życie i daje wolność każdemu życiu, bo go nie zniewala, nie prowadzi do zguby, nie zabija, ale gwarantuje cel ostateczny każdego człowieka - życie wieczne – czyli powołanie do życia w niebie.

I tutaj trzeba być bardzo roztropnym, to znaczy mądrym– potrafiącym odróżniać dobro od zła, mądrość od głupoty, aby życia wiecznego nie dopełnić w piekle. Szatan, jako istota duchowa i rozumna, krąży, jak mówi św. Piotr – szukając kogo by pożreć. I dodaje: mocni w wierze, przeciwstawcie się jemu, a ucieknie od was. Z powodu grzechu głupoty ludzkiej, czyli odrzucenia mądrości Bożej, człowiek daje mu się łatwo uwieść. Diabeł jest bardzo podstępny. Potrafi wykorzystać sytuację pozornie dobrą, aby przez zasiane w niej zatrute ziarno, zaczęło powoli zatruwać cały organizm, aż do zgnilizny śmierci. I tak też czyni. Siostra Łucja, przed śmiercią w 2005 roku przekazała swojemu biskupowi niejako ostatnie orędzie Matki Bożej, której świadkiem objawień była w Fatimie przed 103 laty. Powiedziała mu: Na koniec Szatan próbować będzie zatruć trzy świętości: Zwiedzie wielu kapłanów, którzy odstąpią od wiary i doprowadzą do pogardy kapłaństwa wśród wiernych. Następnie podważy wiarę Kościoła w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, tak że ludzie przyjmować będą Komunię św. bez wiary. "Ostateczna bitwa pomiędzy Bogiem i szatanem zostanie jednak stoczona o małżeństwo i rodzinę. Nie lękaj się jednak, gdyż każdy, kto działa na rzecz świętości małżeństwa i rodziny spotka się z przeciwnościami i będzie go się zwalczać, właśnie dlatego, że jest to kwestia decydująca".

Dlatego trzeba umiłować mądrość. Mądrość Bożą płynącą z wiary. Z wiary zapisanej w Słowie Bożym i przekazanej przez Kościół, którego bramy piekielne przemóc nie zdołają. Bo kto mówi: „Wierzę, ale nie zgadzam się z nim, Wierzę, ale Ewangelię rozumiem inaczej… Wierzę, ale…” – porzuca depozyt wiary, porzuca matkę-Kościół, która go strzeże i stawia siebie poza domem. Droga powrotu jest jednak cały czas otwarta: to pojednanie i pokuta. Byleby zdążyć, nim oliwa w lampie się wyczerpie, by nie pozostać na zewnątrz domu, w ciemności i nie usłyszeć: Zaprawdę powiadam wam, nie znam was.
"Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca: ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują, i ci ją znajdą, którzy jej szukają". Przystępując do ołtarza Bożego, przyjmując prawdziwe Ciało Chrystusa w Komunii św. wyrażamy tę właśnie mądrość, mówiąc: „Amen” – „wierzę”. Wierzę, że jest to prawda jedyna i niepodzielna, czyli nieutożsamiająca się z żadnym chwilowym nurtem, który prawdę tę podważa czy odrzuca – w przeciwnym razie, gdybym przyjmując Komunię św. mówił „Amen” – „wierzę”, ale żył i myślał inaczej jak tego uczy Chrystus i jak przekazuje to wspólnota komunii wiary – będę głupcem, bo wszystko będzie fałszem i grzechem, życiem zmarnowanym. To jest wybór: między mądrością a głupotą. Między Bogiem a diabłem. Między niebem a piekłem.

Ks. Karol Rawicz - Kostro

Bydgoszcz, 08.11.2020 r.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor