Inne 23 Jun 06:09 | Redaktor
Ewangelia na każdy dzień (23.06)

fot. pixabay

Dzisiejsze czytanie, psalm i Ewangelia oraz komentarze Bractwa Słowa Bożego na 23 czerwca.

Pierwsze czytanie:

 (Iz 49,1-6)
Wyspy, posłuchajcie mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: „Tyś sługą moim, w tobie się rozsławię”. Ja zaś mówiłem: „Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą”. A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela. I rzekł mi: „To zbyt mało, iż jesteś mi sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela. Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi”.

Psalm:

(Ps 139,1-3.13-15)
REFREN: Sławię Cię, Panie, za to, żeś mnie stworzył

Przenikasz i znasz mnie, Panie,
Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
Z daleka spostrzegasz moje myśli,
przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę,
i znasz moje wszystkie drogi.

Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze
i utkałeś mnie w łonie mej matki.
Sławię Cię, żeś mnie tak cudownie stworzył,
godne podziwu są Twoje dzieła.

I duszę moją znasz do głębi.
Nie tajna Ci istota,
kiedy w ukryciu nabierałem kształtów,
utkany we wnętrzu ziemi.

 

Drugie czytanie:

(Dz 13,22-26)
W synagodze w Antiochii Pizydyjskiej Paweł powiedział: „Bóg dał ojcom naszym Dawida na króla, o którym też dał świadectwo w słowach: "Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę". Z jego to potomstwa, stosownie do obietnicy, wyprowadził Bóg Izraelowi Zbawiciela Jezusa. Przed Jego przyjściem Jan głosił chrzest nawrócenia całemu ludowi izraelskiemu. A pod koniec swojej działalności Jan mówił: "Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach". Bracia, synowie rodu Abrahama i ci spośród was, którzy się boją Boga! Nam została przekazana nauka o tym zbawieniu”.

Aklamacja (Łk 1,76)
Ty, dziecię, zwać się będziesz prorokiem Najwyższego, gdyż pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogę.

Ewangelia:

 (Łk 1,57-66.80)
Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: „Nie, lecz ma otrzymać imię Jan”. Odrzekli jej: „Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię”. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się. zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: „Kimże będzie to dziecię?” Bo istotnie ręka Pańska była z nim. Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem; a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.

Komentarze przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego:

 

Komentarz do pierwszego czytania

Utwór ten to fragment drugiej z czterech tzw. pieśni sługi Pańskiego, których obecnością Księga Izajasza wyróżnia się na tle innych ksiąg Starego Testamentu – pieśni te bowiem w niedwuznaczny sposób zapowiadają Mesjasza, który nie dość, że będzie Zbawicielem uniwersalnym (nie tylko żydowskim), to jeszcze będzie cierpiał i tak właśnie dokona odkupienia. A zatem, pieśni te należy czytać w kluczu chrystologicznym. Tymczasem, dzisiejszy urywek dopasowany jest ewidentnie do osoby Jana Chrzciciela. Dlaczego? Gdyż jego postać niemalże we wszystkim wskazuje na Jezusa (zob. KKK 523) – toteż również dzisiejszy tekst możemy bez przeszkód odnieść do Chrystusowego kuzyna: począwszy od cudownego poczęcia (Pan mnie powołał już z łona mej matki), przez bezżenny stan życia (Pan ukrył mnie w cieniu swej ręki), orędzie nawrócenia i pokuty, z którego czerpiemy do dziś (Ostrym mieczem uczynił me usta… Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną…) i które utorowało drogę powszechnej misji Jezusa (Ustanowię cię światłością dla pogan); w zasadzie, aktualny tekst nie wspomina jedynie o Chrzciciela męczeńskiej śmierci. Jako pokarm dla osobistej modlitwy, przyjmijmy ostatnie zdanie czytania: …aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi. Co jest „moją” ziemią (serce, relacje, praca, zajęcia)? Do których z jej krańców zbawienie już dotarło, a do których jeszcze nie; dlaczego?

 

Komentarz do psalmu

To jeden z tych utworów, których wydźwięk w znakomitej mierze zależy od wewnętrznej postawy odbiorcy: Przenikasz i znasz mnie, Panie… Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję… Z daleka przenikasz moje myśli… Przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę… Znasz moje wszystkie drogi… I duszę moją znasz do głębi… Słowa te albo wzbudzają poczucie bezpieczeństwa i ośmielają do otwarcia serca przed Panem niezależnie od jego kondycji, albo powodują poczucie zagrożenia i nakłaniają do ucieczki przed Nim; w pierwszym wypadku Bóg jawi się jako Ojciec, w drugim zaś jako Śledczy. Co istotne, Kościół katolicki powołuje się na ten psalm, gdy opowiada się za bezwzględną nienaruszalnością niewinnego życia człowieka: „Życie ludzkie od chwili poczęcia powinno być szanowane i chronione w sposób absolutny. Już od pierwszej chwili swego istnienia istota ludzka powinna mieć przyznane prawa osoby, wśród nich nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty do życia. Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię (Jr 1, 5). Nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi (Ps 139, 15)” (KKK 2270). Połączmy te dwa wątki: niewykluczone, że tylko ten, kto rozpoznaje w Bogu Ojca rozmiłowanego w życiu swoich przybranych ludzkich dzieci – niezależnie od ich kondycji ani kontekstu ich poczęcia – będzie również adwokatem ich godności. „Przyda” mu się wówczas – i to podwójnie – szczególne nabożeństwo do Jana Chrzciciela: z racji jego osobistego cudownego poczęcia oraz bezkompromisowości gotowej na więzienie i śmierć.

 

Komentarz do drugiego czytania

Słuchamy fragmentu kazania św. Pawła, które wygłosił kilkanaście lat po swoim nawróceniu. Z perspektywy dzisiejszej uroczystości, ważna jest w nim wyraźna wzmianka o Janie Chrzcicielu. Jego misja okazała się nader owocna, choć sam Jan za życia nie doczekał się jej ziszczenia. Postarajmy się wczuć w cytowane słowa Jana: Po mnie przyjdzie… Zbawiciel Jezus przyjdzie po mnie… W tych słowach zawiera się dramat: by przyszedł Zbawiciel Jezus, Chrzciciel Jan musi odejść – nie tyle „usunąć się w cień” czy „przejść na emeryturę”, ile dosłownie umrzeć, i to śmiercią męczeńską. Jan był na to gotów, uwięzienie przez Heroda i nagły, kapryśny wręcz rozkaz ścięcia nie zaskoczyły go, bo swego boskiego Kuzyna „do końca umiłował” (por. J 13, 1). Taka sekwencja zdarzeń – samemu umrzeć po to, by utorować drogę umiłowanemu – nie omija nikogo z nas, jest wpisana w chrześcijańską drogę życia: małżonków wobec siebie i rodziców wobec dzieci, przyjaciół w ich wzajemności, pracowników z powołania wobec swych zadań, osoby konsekrowane i sakramentalnie wyświęcone wobec samego Boga i Kościoła… Przypatrując się dziś Janowi Chrzcicielowi, któremu Paweł zawdzięcza też jakoś własne nawrócenie i misję, zastanów się: kto umarł dla ciebie i dla kogo ty umierasz? Z czyjej życiowej ofiary ty żyjesz i komu zapewniasz życie swoją życiową ofiarą?

 

Komentarz do Ewangelii

W dzisiejszym ustępie Ewangelii sąsiedzi i krewni Elżbiety i Zachariasza oraz mieszkańcy całej górskiej krainy Judei uporczywie wypatrują przyszłości: już nakarmili się cudownym poczęciem ich syna, już zaspokoili swoje zaintrygowanie specyficznym imieniem dziecka, już nasycili się tajemniczym uzdrowieniem Zachariasza z niemoty… teraz tylko korci ich przyszłość: Kimże będzie to dziecię?! Kimże będzie to dziecię?! A tu, żądza sensacji zderza się z koniecznością normalnego rozwoju dziecka, potem nastolatka, potem młodzieńca, potem mężczyzny… aż do dnia ukazania się przed Izraelem. Poddaniem się tej prawidłowości, noworodek Jan zapowiada także analogiczne dojrzewanie samego Jezusa. Pan Bóg szanuje naturę swojego stworzenia, czy to będzie świat przyrodniczy, czy świat ludzki. To my przyspieszamy wzrost i niewspółmiernie wzmagamy efektywność; to my wymagamy od dzieci dorosłego wykształcenia i ogłady. I to my dziwimy się dziecinnością dorosłych, podczas gdy nikt im nie zaoferował należytego wychowania, zwłaszcza uczuciowego. Przyglądając się więc dojrzewającemu w swoim tempie Janowi, powróćmy pamięcią do własnego dorastania: czy na jakimś etapie nie tkwimy aż dotąd albo któregoś etapu nie przeskoczyliśmy zbyt szybko?

Komentarze zostały przygotowane przez ks. Błażeja Węgrzyna

źródło: mateusz.pl

 Aklamacja (Łk 1,76)
Ty, dziecię, zwać się będziesz prorokiem Najwyższego, gdyż pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogę.

Módlmy się.

(Dz 13,22-26) 
"Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach" 

Red.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor