Inne 22 Sep 06:14 | Redaktor
Ewangelia na każdy dzień (22.09)

fot. pixabay

Dzisiejsze czytanie, psalm i Ewangelia oraz komentarze Bractwa Słowa Bożego na 22 września. (J 14, 6) Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

Pierwsze czytanie:

 

(Koh 1, 2-11)
Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko jest marnością. Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi, a ziemia trwa po wszystkie czasy. Słońce wschodzi i zachodzi, i na miejsce swoje śpieszy z powrotem, i znowu tam wschodzi. Ku południowi ciągnąc i ku północy zawracając, kolistą drogą wieje wiatr i znowu wraca na drogę swojego krążenia. Wszystkie rzeki płyną do morza, a morze wcale nie wzbiera; do miejsca, do którego rzeki płyną, zdążają one bezustannie. Każde mówienie jest wysiłkiem: nie zdoła człowiek wyrazić wszystkiego słowami. Nie nasyci się oko patrzeniem ani ucho napełni słuchaniem. To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie, więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem. Jeśli jest coś, o czym by się rzekło: "Patrz, to coś nowego" – to przecież istniało to już w czasach, które były przed nami. Nie ma pamięci o tych, co żyli dawniej, ani też o tych, co będą kiedyś żyli, nie pozostanie wspomnienie u tych, co będą potem.

Psalm:

 

(Ps 90 (89), 3-4. 5-6. 12-13. 14 i 17)
REFREN: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Obracasz w proch człowieka
i mówisz: "Wracajcie, synowie ludzcy".
Bo tysiąc lat w Twoich oczach
jest jak wczorajszy dzień, który minął,
albo straż nocna.

Porywasz ich, stają się niby sen poranny,
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca,
wieczorem więdnie i usycha.

Naucz nas liczyć dni nasze,
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, Panie, jak długo będziesz zwlekał?
Bądź litościwy dla sług Twoich!

Nasyć nas o świcie swoją łaską,
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana, Boga naszego, niech będzie nad nami
i wspieraj pracę rąk naszych,
dzieło rąk naszych wspieraj!

 

(J 14, 6)
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

Ewangelia:

 

(Łk 9, 7-9)
Tetrarcha Herod posłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Chrystusa i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; inni, że zjawił się Eliasz; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. A Herod mówił: "Jana kazałem ściąć. Któż więc jest ten, o którym takie rzeczy słyszę?" I starał się Go zobaczyć.

 

Komentarze przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego:

 

Komentarz do pierwszego czytania

Kohelet to biblijny mędrzec, który stał się na wieki ikoną pesymisty. Od pierwszych słów dzisiejszego czytania wziął nazwę literacki i malarski topos vanitas, wszechobecny w średniowieczu i popularny w baroku. Topos marności, a więc fascynacja śmiercią, przemijaniem i bezwartościowością rzeczy doczesnych. Oczywiście, lektura sentencji Koheleta może napawać zniechęceniem i wpędzać w zły nastrój. Czy jednak rzeczywiście Biblia uzasadnia przez jego słowa poczucie bezsensu życia i popadanie w rezygnację? Żadną miarą! Autor Księgi Koheleta przemawia z pozycji nie tyle człowieka zmęczonego życiem, co bogatego w życiowe doświadczenie. Świadomego, że przemijalność i kruchość rzeczy doczesnych z mocą podkreśla wielkość Tego, który jest Nieprzemijalny i Nieśmiertelny. Zaprasza nas więc ów Mędrzec do oparcia się na Bogu. Oparcia, którym nie będzie w stanie zachwiać to, co dzieje się wokół nas. Nie do smutku, a do wewnętrznego spokoju, odpornego na życiowe zawirowania. Echem dzisiejszego czytania są porady Ojców Pustyni, którzy promowali stoicką ideę apathei w wydaniu chrześcijańskim. To znaczy ideę wewnętrznej równowagi człowieka zjednoczonego z Bogiem, modlącego się i nie tracącego nadziei pod wpływem rozmaitych trudności.

 

Komentarz do psalmu

„Owszem, jestem prochem, ale kochanym, ukształtowanym przez Jego miłość, ożywionym przez Jego życiodajne tchnienie, zdolnym rozpoznać Jego głos i Mu odpowiedzieć”. Tak Papież Benedykt XVI tłumaczył wymowę prochu w Środę Popielcową 2010 roku (Awentyn, 17 II 2010). Ilekroć Słowo Boże przypomina człowiekowi o jego kruchości i nędzy, dzieje się tak nie, aby człowieka spostponować, lecz by podkreślić ogrom miłosierdzia Stwórcy. Przypominamy więc sobie dzisiaj, pod wpływem wersetów Psalmu 90, nasze rozmaite wysiłki, które spełzły na niczym. Nasze niespełnione marzenia i ambicje. Ruinę tego wszystkiego, co oparliśmy jedynie na własnych możliwościach. Czynimy tak nie po to, by nurzać się w depresji, lecz aby w obliczu tego, co trudne, jeszcze głośniej wołać do Boga. Jeszcze gorliwiej oprzeć się na Nim i Jemu zaufać. W końcu nasza osobista historia potwierdza słowa refrenu. Wspomnienie rozmaitych tarapatów, z których dzięki Bożej pomocy wyszliśmy, przypomina, że Bóg zawsze był dla nas skuteczną ucieczką.

 

Komentarz do Ewangelii

Tetrarcha Herod to bez wątpienia biblijny „czarny charakter”. Jego historia dostarcza jednak bezcennych wskazówek dla człowieka wierzącego czy poszukującego. Nie jest mu bowiem obojętna postać Jezusa, podobnie jak nie było mu obojętne przepowiadanie Jana Chrzciciela. Chrystus napawa go lękiem, intryguje, a nawet rodzi ciekawość. To dużo. Bez względu czy uczucia te przypiszemy działaniu Bożego Ducha, czy ludzkiej ciekawości. Wiemy, jak potoczyły się losy zepsutego do szpiku kości króla. Przeszedł do historii jako morderca Jana i ten, który wzgardził Chrystusem. Nie mniej, uczucia jakie sprowokował w nim Jezus, to bardzo dużo. Więcej niż obojętność, z jaką wielu ludzi odnosi się do Boga. Więcej niż ateizm czy pogarda dla spraw ducha, właściwa tak wielu ludziom. Przecież samym sobie możemy życzyć takiej wrażliwości na Słowo, która wprawi w drżenie nasze serca.
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam jednak, że to nie wystarczy. Można Jezusa znać, studiować Jego słowa, w jakiś nawet sposób brać je sobie do serca. Dopóki jednak, nie obierzemy Go za Pana naszego życia, póki nie podejmiemy wysiłku wcielania Jego nauki w życie – nie będziemy ludźmi wierzącymi naprawdę. Nie uczucia i wzruszenia więc są znakiem naszej chrześcijańskiej dojrzałości, a wciąż na nowo podejmowane próby dopasowania naszych życiowych postaw do Jego świętej woli.

Komentarze zostały przygotowane przez o. Terencjana Krawca OFM

źródło: mateusz.pl

 

 

(J 14, 6)
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

Módlmy się.

 (J 14, 6)
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. 

Red.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor