Inne 17 Nov 07:46 | Redaktor
Ewangelia na dziś (17.11.2020)

fot. pixabay

Czytanie, psalm, Ewangelia oraz komentarze Bractwa Słowa Bożego na 17 listopada.

Pierwsze czytanie:

(Ap 3,1-6.14-22)
Ja, Jan, usłyszałem Pana mówiącego do mnie: „Aniołowi Kościoła w Sardach napisz: To mówi Ten, co ma Siedem Duchów Boga i siedem gwiazd: "Znam twoje czyny: masz imię, które mówi, że żyjesz, a jesteś umarły. Stań się czujny i umocnij resztę, która miała umrzeć, bo nie znalazłem twych czynów doskonałymi wobec mego Boga. Pamiętaj więc, jak wziąłeś i usłyszałeś, strzeż się tego i nawróć się. Jeśli więc czuwać nie będziesz, przyjdę jak złodziej, i nie poznasz, o której godzinie przyjdę do ciebie. Lecz w Sardach masz kilka osób, co swoich szat nie splamiły i będą chodzić ze mną w bieli, bo są godni. Tak szaty białe przywdzieje zwycięzca i z księgi życia imienia jego nie wymażę. I wyznam imię jego przed moim Ojcem i Jego aniołami". Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów. Aniołowi Kościoła w Laodycei napisz: To mówi Amen, Świadek wierny i prawdomówny, Początek stworzenia Bożego: "Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący. A tak skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię z mych ust wyrzucić. Ty bowiem mówisz: ‘Jestem bogaty’ i ‘wzbogaciłem się’, i ‘niczego mi nie potrzeba’, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny, i ślepy, i nagi. Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł, a nie ujawniła się haniebna twa nagość, i balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział. Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się. Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie". Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów”.

 

 

Psalm:

(Ps 15,1b-3a.3bc-4.5)
REFREN: Zwycięzca ze Mną zasiądzie na tronie

Kto zamieszka na Twej górze świętej?
Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie
i mówi prawdę w swym sercu,
który swym językiem oszczerstw nie głosi.

Kto nie czyni bliźniemu nic złego,
nie ubliża swoim sąsiadom,
kto za godnego wzgardy uważa złoczyńcę,
ale szanuje tego, kto boi się Pana.

Kto dotrzyma przysięgi dla siebie niekorzystnej,
kto nie daje swych pieniędzy na lichwę
i nie da się przekupić przeciw niewinnemu.
Kto tak postępuje, nigdy się nie zachwieje

Aklamacja (1 J 4z10b)
Bóg pierwszy nas umiłował i posłał swojego Syna jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.

 

Ewangelia:

(Łk 19,1-10)
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę”. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”.

Komentarze przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego:

Komentarz do pierwszego czytania:

Na dzisiejsze czytanie z Apokalipsy świętego Jana składają się dwa listy do kolejnych wspólnot chrześcijan: w Sardach i w Laodycei. Są one także swoistym rachunkiem sumienia dla współczesnych wyznawców Chrystusa.
Kościół w Sardach jest wspólnotą żywą tylko z nazwy, bo ciągle istnieje. Jednak negatywne cechy moralne jego członków sprawiają, że w rzeczywistości jest to wspólnota martwa, żyjąca jedynie pozorami. Żyjący chrześcijanie to ci, którzy czuwają i są gotowi do świadczenia o swojej wierze. To także ci, którzy nieustannie walczą ze swoimi słabościami i swoim grzechem, a także umacniają i troszczą się o słabszych.
Natomiast Kościół w Laodycei jest krytykowany za swoje niezdecydowanie i bierność. Jego członkowie są powierzchowni, mało zaangażowani, po prostu letni. Na szczęście ciągle mają szansę, aby otworzyć drzwi Chrystusowi, to znaczy zrezygnować z kompromisów i zaangażować się w życie razem z Jezusem.
Słowa skierowane do wspólnoty w Sardach i Laodycei stanowią także wyzwanie dla nas. Pamiętajmy, że kiedy nasza wiara osłabnie i będziemy chrześcijanami tylko w teorii, musimy szczerze szukać tego, co w nas jeszcze chrześcijańskiego pozostało i na tej podstawie ożywić relację z Chrystusem. Bo tylko przy współpracy z Nim jesteśmy zdolni pokonać letniość i jednoznacznie, i radykalnie stanąć po Jego stronie w naszym życiu.

 

Komentarz do psalmu:

Psalm odpowiada na słowa pierwszego czytania. Jego treść wskazuje, że tylko jednoznaczna postawa tutaj na ziemi jest prawdziwą i szczerą odpowiedzią na zaproszenie Boga do budowania z Nim relacji. To przez konkretne, jednoznaczne zachowania i uczynki możemy osiągnąć nagrodę bycia z Bogiem, czyli przez naszą uczciwość, szacunek do bliźnich, dotrzymywanie słowa, nieszkodzenie niewinnym, a nawet stawanie w ich obronie. Te i podobne czyny są dla nas kluczem do otwarcia drzwi Chrystusowi. Są kluczem do otwarcia się na miłość Boga i bliźniego. Nie zaniedbujmy ich, bo dzięki nim będziemy mogli zasiąść do stołu z Jezusem.

 

Komentarz do Ewangelii:

Mając na uwadze ostatnie zdanie dzisiejszej Ewangelii, warto zadać sobie pytanie: kto kogo szukał w tym wydarzeniu: celnik Jezusa, czy Jezus celnika?
Zachowanie Zacheusza, publicznie potępionego oszusta, jest z pewnością niesamowicie odważne. Wchodząc na drzewo, nie boi się zrobić z siebie głupca. Na niczym mu tak nie zależy, jak na zobaczeniu osoby Jezusa. I dzięki swojemu uporowi udaje mu się nie tylko zobaczyć Pana, ale nawet przyjąć Go do swojego domu.
To nie mogło być przypadkowe spotkanie. Jezus odnalazł to, co zginęło – oszusta i grzesznika, w efekcie czego ten przeszedł od zachłanności do wielkoduszności. Z powodu chęci wynagradzania skrzywdzonym przez siebie ludziom przekracza wymogi Prawa – daje im o wiele więcej. Zacheusz już nie widzi w człowieku przedmiotu zysku, ale przez spotkanie i rozmowę z Jezusem zaczyna właściwie przeżywać relację do siebie, do innych i do rzeczy. Pokazuje, że bogatym nie jest trudno wejść do królestwa Bożego.
Jak niesamowity jest Bóg, który schodzi tak nisko, wkracza w życie grzeszników, a wszystko po to, by znaleźć i zbawić to, co zginęło.

Komentarze zostały przygotowane przez ks. Wojciecha Węglowskiego

źródło: mateusz.pl

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor