Inne 4 Oct 06:19 | Redaktor
Ewangelia na dziś (04.10)

fot. pixabay

Dzisiejsze czytanie, psalm i Ewangelia oraz komentarze Bractwa Słowa Bożego na 4 października. (J 13, 34) Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.

Pierwsze czytanie:

(Jon 1, 1 – 2, 1. 11)
Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: «Wstań, idź do Niniwy – wielkiego miasta – i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze». A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana. Ale Pan zesłał na morze gwałtowny wiatr, i nastała wielka burza na morzu, tak że okrętowi groziło rozbicie. Przerazili się więc żeglarze i każdy wołał do swego bóstwa; wyrzucili do morza ładunek, który był na okręcie, by uczynić go lżejszym. Jonasz zaś zszedł w głąb wnętrza okrętu, położył się i twardo zasnął. Przystąpił więc do niego dowódca żeglarzy i rzekł mu: "Dlaczego ty śpisz? Wstań, wołaj do twego Boga, może przypomni sobie Bóg o nas i nie zginiemy". Mówili też żeglarze jeden do drugiego: "Chodźcie, rzućmy losy, a dowiemy się, z czyjego to powodu nieszczęście spadło na nas". I rzucili losy, a los padł na Jonasza. Rzekli więc do niego: "Powiedz nam, z jakiego powodu ta klęska przyszła na nas? Jaki jest twój zawód? Skąd pochodzisz? Jaki jest twój kraj? Z jakiego jesteś narodu?" A on im odpowiedział: "Jestem Hebrajczykiem i czczę Pana, Boga nieba, który stworzył morze i ląd". Wtedy wielki strach zdjął mężów i rzekli do niego: "Co ty uczyniłeś?" – albowiem wiedzieli mężowie, że on ucieka przed Panem, bo im to powiedział. I zapytali go: "Co powinniśmy ci uczynić, aby morze przestało się burzyć dokoła nas?" Fale bowiem w dalszym ciągu się podnosiły. Odpowiedział im: "Weźcie mnie i rzućcie w morze, a przestaną się burzyć wody przeciw wam, ponieważ wiem, że z mojego powodu tak wielka burza przeciw wam powstała". Ludzie ci, wiosłując, usiłowali zawrócić ku lądowi, ale nie mogli, bo morze coraz silniej się burzyło przeciw nim. Wołali więc do Pana i mówili: "O Panie, prosimy, nie dozwól nam zginąć z powodu życia tego człowieka i nie obciążaj nas odpowiedzialnością za krew niewinną, albowiem Ty jesteś Panem i jak Ci się podoba, tak czynisz". I wzięli Jonasza, i wrzucili go w morze, a ono przestało się srożyć. Ogarnęła wtedy tych ludzi bojaźń przed Panem. Złożyli Panu ofiarę i uczynili śluby. Pan zesłał wielką rybę, aby połknęła Jonasza. I był Jonasz we wnętrznościach ryby trzy dni i trzy noce. Pan nakazał rybie i wyrzuciła Jonasza na ląd.

 

Psalm:

(Jon 2, 3. 4. 5. 8)
REFREN: Pan wyprowadzi życie me z przepaści

W utrapieniu moim wołałem do Pana,
a On mi odpowiedział.
Z głębokości Szeolu wzywałem pomocy,
a Ty mój głos usłyszałeś.

Rzuciłeś mnie na głębię, we wnętrze morza,
i nurt mnie ogarnął.
Wszystkie Twe morskie bałwany i fale Twoje
przeszły nade mną.

Rzekłem do Ciebie:
"Wygnany daleko od oczu Twoich,
a mimo to nadal spoglądam
na Twój święty przybytek.

Gdy gasło we mnie życie,
wspomniałem Pana,
a modlitwa moja dotarła do Ciebie,
do Twego świętego przybytku".

Aklamacja (J 13, 34)
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.

 

Ewangelia:

(Łk 10, 25-37)
Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: "Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?" Jezus mu odpowiedział: "Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?" On rzekł: "Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego". Jezus rzekł do niego: "Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył". Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: "A kto jest moim bliźnim?" Jezus, nawiązując do tego, rzekł: "Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał". Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?" On odpowiedział: "Ten, który mu okazał miłosierdzie". Jezus mu rzekł: "Idź i ty czyń podobnie!"

 

Komentarze przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego:

Komentarz do pierwszego czytania:

Dla wielu Księga Jonasza brzmi jak jeszcze jedna antyczna bajka. Ale dlaczego w takim razie weszła do kanonu ksiąg objawionych? Co jest w niej takiego, że nawet dzisiaj trzeba nam się nad nią zastanawiać? Czytany dziś fragment tej księgi przedstawia proroka, który zaprzeczając swojej misji, swemu wybraństwu, ucieka na kraj ówczesnego świata, aby nie wykonać Bożego polecenia udania się do Niniwy z wołaniem o nawrócenie. Niniwa była tak zdeprawowana, że kres jej istnienia był kwestią najbliższego czasu. W sercu Jonasza nie było już cienia litości dla niej.
Uderzająca jest seria pytań marynarzy: „Jaki jest twój zawód?”, „Co ty uczyniłeś?” Poganie wiedzą, że za popełnione zło jest kara. Odpowiedź Jonasza, który przyznaje, że to z jego powodu powstała tak wielka burza, świadczy o jego zrozumieniu niemożności schowania się przed Bogiem i konieczności wypełnienia Jego Woli. Wola Boża to moc. Jeśli Pan mówi Fiat, to musi się to stać.
Czy dzisiaj brakuje proroków? A może pouciekali? A może wyrzucono ich za miasto i ukamienowano? A może to wszystko, co się wokół nas dzieje, wynika z tego, że współcześni prorocy zaniechali misji nawracania świata. Ostatnie ataki na Kościół sparaliżowały dzisiejszych apostołów. Pochowali się. Czy burza ma sięgnąć swego apogeum, aby przerażony świat przywołał ich do porządku pytając, co uczyniliście?

 

Komentarz do psalmu:

Wybrane wersety z Księgi Jonasza posłużyły liturgistom do sformułowania dzisiejszego psalmu responsoryjnego. Wnikając w ducha Jonasza lękającego się o swe życie, odczuwającego wyrzuty sumienia z powodu sprzeniewierzenia się Woli Bożej, a ostatecznie cudownie uratowanego, możemy odnaleźć podobieństwo i do naszych życiowych doświadczeń. Szczególnie odczuwalne może być ono, gdy pogrążeni w traumie oddalenia od Boga, nieszczęśliwi, bezsilni, wołający o ratunek, doznajemy łaski pomocy i nawrócenia. Jakże bliskie stają się nam teksty biblijne, tak trafnie opisujące stan duszy skruszonego grzesznika. To są właśnie te cuda obecności Boga w naszym życiu. To są te doświadczenia wiary, na których opieramy naszą duchowość. Jak dobrze, że nasi rodzice czy dziadkowie dali nam poznać istnienie Boga. To dzięki nim mamy szanse w trudnych chwilach naszego życia wołać: Boże, ratuj!

 

Komentarz do Ewangelii:

Gdy przyglądamy się otaczającej nas przyrodzie, oczywistym jest dla nas, że tym, co nas jako ludzi odróżnia od świata zwierząt, jest poza duszą, nasz rozum, wola i miłość. Są to też, między innymi, atrybuty Stwórcy, który tchnął w nas swoje podobieństwo. Gdy te trzy konieczne, choć niewystarczające wyróżniki naszego człowieczeństwa są w pełnej harmonii, stajemy się w pewnym stopniu podobni do Trójcy Świętej. Gdy zaś są wewnętrznie skłócone, upodobniają nas do królestwa szatana. Bogactwo i moc tych wyróżników, podpartych Sakramentami, są tak duże, że każdy z nich może osobno przywracać nas do komunii z Bogiem. Natomiat nierozumne działanie, egoizm, nałogi, mogą nas zniewalać aż do zatracenia włącznie. Te cechy uzdatniają nas do miłości Boga, który przykazał: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego”. Czyli innymi słowy: sercem, wolą i rozumem. Gdy zastosujemy ten troisty klucz do analizy różnych sytuacji życiowych, w których możemy się znaleźć, to możemy być pewni, że rozeznamy nasze sumienie.
Odnosząc to myślenie do konkretnych przykładów dzisiejszej Ewangelii, zauważmy, że gdy kapłan dostrzegł potrzebującego pomocy, jego rozum skonstatował, że straci rytualną czystość. Serce kapłana też przegrało, stąd jego wola nakazała iść dalej.
W tej przypowieści możemy dostrzec pewną prawidłowość. Nasz rozum może podpowiadać różne postawy, ale wola zniewolona grzechem niekoniecznie posłucha rozumu mówiąc: to za trudne, zbyt wymagające, nie mam w tym przyjemności. Aby uczynić dobro, potrzeba serca kochającego Boga, które przezwycięży nasze słabości charakteru.
Wspomnijmy więc na pełne skargi słowa Jezusa: „miłosierdzia pragnę nie ofiary” (całopalnej, rytualnej). Oznacza to, że gdy rozum i wola stają się bezsilne, pozostaje jeszcze miłość. To z tej miłości matka lub ojciec wstaną w nocy do płaczącego dziecka lub dorosłe dzieci wezmą starą matkę czy ojca do siebie, a nie oddadzą do przytułku.
Zajrzyjmy w głąb naszych sumień i zastanówmy się, kiedy nasza miłość przegrała z naszym rozumem lub wolą? Czy teraz nie przeżywamy rozterki z powodu tego, co zrobić, co wybrać?

Komentarze zostały przygotowane przez Andrzeja Kowalskiego

źródło: mateusz.pl

 

(J 13, 34)
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.

Módlmy się.

 Miłujmy bliźnich swoich jak siebie samych, tak jak to czynił miłosierny Samarytaninin i św. Franciszek z Asyżu. Amen

Red.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor