Felieton 12 Jan 05:19 | MP
Ranczo czy winnica? Czyli — róbmy swoje [FELIETON]

W genialnym serialu „Ranczo” jest taka scena, w której Kusy próbuje nakłonić policjanta Staśka, by wyjaśnił sprawę zniknięcia pieniędzy, które Amerykanka zebrała tytułem zaliczek za komputery, które gmina miała dostarczyć „pod strzechy”. Stasiek wije się jak wąż, bo albo się narazi obecnemu wójtowi, albo Amerykance, która może zostać wybrana na następną kadencję. Więc Kusy go upomina — Stasiek, a może ty zrób po prostu to, za co ci płacą?

Ta scena pasuje jak ulał do pozornie odległej sytuacji Kościoła katolickiego we współczesnej Polsce, a nawet i współczesnym świecie. Dyrektor CBOS prof. Mirosława Grabowska , zapowiedziała podczas debaty „Wiara i niewiara polskiej młodzieży”, że w najbliższym czasie CBOS opublikuje badania poświęcone przyczynom odejścia od praktyk religijnych Polaków. Skala zjawiska jest rzeczywiście szokująca. W ciągu ostatnich trzech dekad w Polsce obserwowany jest powolny spadek poziomu wiary religijnej. Najgwałtowniej wzrasta liczba niepraktykujących wśród osób w wieku 18–24 lata — z około 70 procent przed 30 laty do 23 procent obecnie.

Już widzę kolejną falę płaczu nad tym stanem rzeczy. Płacz zresztą nie byłby taki najgorszy. „Błogosławieni, którzy płaczą” (Mt 5, 5), pod warunkiem, że się pamięta o Łk 23,28 nn: „Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade mną, ale same nad sobą płaczcie i nad synami waszymi (...) Albowiem jeśli to się dzieje z drzewem zielonym, cóż się z uschłym stanie”. Nie płaczcie nade mną — znaczy również — nie płaczcie nad Kościołem który jest z Chrystusem tożsamy (por. Kol 1, 18).

Jednak kiedy próbujemy się zwrócić ku temu „nad synami waszymi”, zaczyna się szukanie winnych. Winni są konserwatyści i tradycjonaliści. Bo są rygorystami. Winni są katecheci. Bo nie umieją uczyć religii. Winni są księża. Bo nie są wzorem cnót… No! to już przesadza — powiecie — bo są pedofilami przecież… Winni są rodzice. Bo nie przekazują wiary…

Więc nie wymagajcie od młodzieży za dużo, bo uciekną. Niech będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Nie, właśnie odwrotnie, właśnie zrzućmy ten balast — niech zostanie nas garstka w katakumbach — bo katakumby Kościołowi dobrze zrobią…

— A może byś katoliku zrobił po prostu to, za co ci twój Pan płaci w swej Winnicy? Płaci swoją krwią cenną i zbawieniem?
— Co takiego?
— A no to: „Głoś naukę, nalegaj w porę czy nie w porę, przekonywaj, proś, karć ze wszelką cierpliwością i nauką. Bo nadejdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swych pragnień zgromadzą sobie nauczycieli, a żądni tego, co łechce ucho, odwrócą słuch od prawdy i obrócą się ku baśniom. Ale ty czuwaj, znoś wszystkie trudy, pilnuj obowiązku głosiciela Ewangelii, posługę swoją wypełniaj. Bądź rozsądny”. (2 Tm 4, 2 nn)

Maksymilian Powęski

MP

MP Autor

Maksymilian Powęski