Felieton 12 Sep 2019 | Redaktor
O misji UMK w Toruniu, o krzyku prof. Nalaskowskiego i o podwójnych standardach

Psy i kundle [FELIETON]

Felieton 17 Dec 23:00

Na stronie toruńskiego Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika czytamy zadeklarowaną misję uczelni, a brzmi ona jak poniżej, przy czym przeczytajmy tę treść od razu przez pryzmat dyscyplinarnego zawieszenia prof. A. Nalaskowskiego, po publikacji jego artykułu pt.: "Wędrowni gwałciciele".

Oto treść 'misji' uczelni:

"Misję edukacyjną i kulturotwórczą Uniwersytet Mikołaja Kopernika pojmuje jako swój obowiązek wychowawczy."

dygresja:

Profesor Nalaskowski w swym artykule wyraził oburzenie zjawiskami parad równości w naszym kraju, na przykład profanacją symboli chrześcijańskich, czy ideologią in se. Jeśli już ktoś jest niewierzący, to chociażby podchodząc niereligijnie, ale etnograficznie, powinien odczuć sprzeciw wobec tych dramatycznych profanacji i pomysłów edukacyjnych. Czyż więc profesor nie spełnił swego obowiązku wychowawczego w takim razie? To prawda, tekst napisany jest mocnym językiem, jednak 'Sieci' nie są pismem dla dzieci, a sam profesor komentuje sprawę tak:

„Gdy byłem kulturalny, poprawny politycznie, używałem języka, jaki „przystoi profesorowi”, to nikt tego nie zauważył. W momencie, kiedy wrzasnąłem okazało się, że coś się obudziło. Zrobiłem to świadomie, ale nagle okazało się, że nie mam do tego prawa.” - Toruńskie Nowości Plus

Co do tytułu, możemy chyba wszyscy zobaczyć, że każda ideologia zawsze dokonuje gwałtu na umysłach ludzkich, co wybrzmiewa w całym artykule.

Dalej czytamy w 'misji' UMK:

"Jest on wypełniany w ramach kształcenia uniwersyteckiego, obejmującego studentów Uczelni. Działalność ta jest prowadzona w zgodzie z uniwersalnymi zasadami etycznymi i regułami postępowania utrwalonymi w tradycji uniwersytetów europejskich."

dygresja:

Czy, po decyzji o zawieszeniu profesora nie nadszedł czas, aby władze uczelni objawiły całej Polsce, co rozumieją pod pojęciem 'zgodności misji uczelni z uniwersalnymi zasadami etycznymi'? No i czym są owe "reguły postępowania utrwalone w tradycji uniwersytetów europejskich" - A może słowo tradycja wydaje się mieć inne desygnaty niż dotychczas, wszak przecież mogła narodzić się jakaś nowa tradycja, która... Ach, każdy z nas widział "Misia", nie ma co drążyć…

Oczywiście sformułowanie ‘grube obleśne baby’ w artykule prof. Nalaskowskiego nie jest dyplomatyczne, nawet jeśli zamierzone, ale zastanówmy się, czy aby na pewno jest zachowana proporcja konsekwencji narzuconych przez uczelnię? Porównajmy też, co wolno profesorom implantującym ideologię lgbt w życie Polaków, a czego 'nie wolno' jedynemu profesorowi, który użył riposty w stylu wyżej wymienionych.

Profesor Nalaskowski użył języka takiego, jakiego użył, w zamierzony sposób i w określonym celu. Mówi o nim w przytoczonym fragmencie poniżej. Oczywiście, że może nam się ten styl podobać lub nie, ale przy okazji tego artykułu poznajemy pewne zjawisko: adekwatność lub nieadekwatność reakcji wszystkich.

Przeczytajmy jednak dalej dokument o misji uniwersytetu:

"W tradycję tę wpisany jest dorobek uniwersytetów polskich, poczynając od krakowskiego Studium Generale z 1364/1400 roku i będącej jego filią na północy kraju w XVII i XVIII wieku Akademii Chełmińskiej. Uniwersytet Mikołaja Kopernika uważa się także za duchowego spadkobiercę dawnych polskich uniwersytetów w Wilnie i Lwowie, których profesorowie i pracownicy wspólnie z uczonymi z Uniwersytetów: Jagiellońskiego, Warszawskiego i Poznańskiego budowali uniwersytet toruński w pierwszych dziesięcioleciach jego istnienia."

Dygresja:

Jeśli jednak owa tradycja ma sięgać XIV wieku, czyli w czasie, w którym znajomość antropologii - czyli metafizyki człowieka miała swe podwaliny w adekwatnej i niesłychanie pogłębionej relacji myśli do rzeczywistości, a nie do jakiejkolwiek ideologii, to może jednak gdzieś się komuś ów 'spadek' zagubił, skoro decyzje wobec profesora Nalaskowskiego są aż tak dalekie?

Prześledźmy dalej założenia misji UMK:

"Jako sygnatariusz "Wielkiej Karty Uniwersytetów Europejskich" i "Karty Krakowskiej" Uniwersytet Mikołaja Kopernika dochowuje wierności fundamentalnym zasadom konstytuującym uniwersytet i jego tożsamość. Istotą ich jest wolność badań naukowych i treści nauczania, samorząd akademicki oraz prawo członków społeczności uniwersyteckiej do organizowania się w związki i stowarzyszenia."

dygresja:

W założeniach misji uczelni pojawia się wreszcie wyczekiwane słowo 'wolność'. Pan profesor zgodnie z poczuciem tego aspektu swojej pracy - dodajmy podstawowym aspektem każdej pracy naukowej, ocenił w swym artykule zjawiska parad równości, ocenił sposób relacjonowania ich przez media ideologiczne oraz pokazał sens 'chronienia' takich parad przez kordony służb miejskich - tj. policji, która wg pana profesora ma raczej za zadanie terytorialne ustawienie programowej hierarchii społecznej na ulicach miast podczas takich wydarzeń. Czyż nie miał prawa do swojej analizy, która daje nam szerszy obraz zjawiska parad równości? Nie mówimy już teraz o języku, ale o spostrzeżeniach, które padły w treści artykułu.

O misji uczelni czytamy dalej:

"Praca i postępowanie nauczycieli akademickich i studentów podlegają ocenie i samoocenie, których miarą jest rzetelność, wysoka jakość i głębokie przywiązanie do uniwersalnych wartości etycznych.

Misję swoją Uniwersytet Mikołaja Kopernika realizuje w poczuciu służby prawdzie i wysokim ideałom ludzkości."

dygresja:

Mocny język użyty w artykule jest uderzeniem w stół. Nożyce od razu się odezwały, ale nie nożyce cenzury medialnej, ale uczelnianej, odcinając jednym, spontanicznym cięciem profesora od uczelni. Tylko, że publiczna wypowiedź profesora Nalaskowskiego nie jest wykładem akademickim. To prawda, w swym stylu jest mocnym apelem o patrzenie i widzenie rzeczywistych absurdów, w których, czy chcemy, czy nie chcemy, musimy uczestniczyć. I, biorąc pod uwagę decyzję przełożonych uczelni, tak jakbyśmy już nie mogli nie chcieć.... hm.

Na koniec dodajmy o pewnym zjawisku, które wybrzmiewa w ciekawym artykule na portalu wPolityce, pt.: "UJAWNIAMY. Znamy szczegóły skandalicznej decyzji UMK w Toruniu ws. prof. Nalaskowskiego. Wybitny pedagog ma zakaz wykonywania zawodu", w którym czytamy:

"Zawieszenie naukowca było możliwe dzięki Konstytucji dla Nauki, czyli ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, której wprowadzenie w obecnym kształcie przeforsował minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Podstawą prawną działań uczelni wobec prof. Nalaskowskiego jest przepis art. 302 ust. 1 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Rektor może zawiesić w pełnieniu obowiązków nauczyciela akademickiego, przeciwko któremu wszczęto postępowanie karne lub dyscyplinarne, a także wtoku postępowania wyjaśniającego, jeżeli ze względu na wagę i wiarygodność przedstawionych zarzutów celowe jest odsunięcie go od wykonywania obowiązków — mówi art. 302. ust. 1. ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce."

Cały tekst polecamy pod linkiem: TU

Pytanie nasuwa się od razu jedno:

Czyżbyśmy więc w naszym kraju mieli przyzwyczaić się do zjawiska segregacji profesorów, których będzie się dyscyplinowało w zależności od światopoglądu danego rektora uczelni?

Możliwe, że czegoś tu nie rozumiemy, chyba że z powodu wdrażania dalszych etapów ideologizacji zaczynamy planowo odrzucać siłę argumentów w poszukiwaniu prawdy, na rzecz argumentów siły, stosowaną przez władze takich, czy innych uczelni?

Ze stanowiskiem samego prof. Nalaskowskiego możemy się szczegółowo zapoznać w opublikowanej rozmowie z nim TU – „Po co był ten felieton? Rozmowa z prof. Nalaskowskim” w Toruńskich Nowościach Plus, w której zapytany o język swego felietonu odpowiedział:

„Tak, musiałem właśnie tak napisać. Pani jest tego najlepszym dowodem, że musiałem. Ktoś na to zareagował. Ktoś ten mój bunt, wrzask, tupanie nogami w końcu usłyszał. Gdy byłem kulturalny, poprawny politycznie, używałem języka, jaki „przystoi profesorowi”, to nikt tego nie zauważył. W momencie , kiedy wrzasnąłem okazało się, że coś się obudziło.”

O całej sprawie możemy posłuchać także w audycji Radio PiK, którą polecamy:

TU

Nota bene: W temacie używanego języka polecamy kilka przykładów publicznych wypowiedzi profesorskich promotorów ideologii lgbt z polskiego oczywiście podwórka:

„Marsze nienawiści... przepraszam Niepodległości, ubóstwienie kiboli, napuszczanie jednych grup na drugich, teorie spiskowe, programowa ksenofobia, walka z różnymi grupami zawodowymi, łamanie kręgosłupów, mordy zwierząt, które ukazują lekceważenie życia i jednocześnie jakąś przyjemność z masakry i wylewanej krwi, to wszystko głęboko deformuje to społeczeństwo. Wypacza je, niszczy... Przy całej tragedii, która wydarzyła się w Gdańsku, modlitwa wszystkich nienawistkników (bo każdy z członków rządu - jak sami piszą - modli się obecnie) zakrawa na jakąś farsę. Pójdźcie już sobie w diabły... i weźcie ze sobą Giertycha, bo to on upodmiotowił nam nacjonalistów i ksenofobów, których duch (i ciało) panują teraz w kraju.” Magdalenia Środa - profesor - facebook

Polecamy także zapoznanie się chociażby z jednym publicznym wpisem prof. Hartmana na jego blogu, gdzie sypie się w wielu zdaniach „k” z trzykropkiem. Czyli znane wszystkim „k...”.

Cytaty sobie podarujemy, nie licują bowiem z poziomem portalu Katolicka Bydgoszcz, mogą Państwo przeczytać tekst ów profesora sami pod linkiem:

TU

Co dalej z profesorem Nalaskowskim? Czy dojdzie do debaty publicznej w temacie na poziomie profesorskim? Czy raczej do wypychania personalnego mających odwagę zabierać głos zgodny z własnym sumieniem w sprawie ideologii jakiejkolwiek nawet?

Jak mamy widzieć misję uczelni wobec ostatnich decyzji jej władz?...

No i co na to wszystko Mikołaj Kopernik?

Katarzyna Chrzan

foto: Radio PiK

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor