Felieton 23 Mar 08:58 | Redaktor
Nikt z nas nie jest przypadkiem. Słowo Boga na dziś

Każdy z nas przeżywa obecną sytuację kryzysową na swój niepowtarzalny sposób. Jest już tysiące potwierdzonych przypadków zarażenia i tysiące przypadków śmiertelnych. Tylko że nikt z nas nie jest jakimś „przypadkiem”.

Każdy człowiek ma niepowtarzalną historię swojego życia. Problem z koronawirusem mamy globalny, czyli jakby nie patrzeć, wspólny dla wierzących i niewierzących. Jesteśmy po prostu razem.

Jest jeszcze coś, co było przed tym globalnym zagrożeniem, jak przed każdym innym, zarówno globalnym jak i indywidualnym i jest więcej niż globalne – jest nieskończone. To Słowa Boga. Tak powie osoba wierząca. I doda, że niesamowite jest to, że danego dnia czytania na Mszy św. w Kościele katolickim są na całym świecie te same. Słowo Boga nie jest dla niektórych , bo Bóg nie stworzył niektórych. Taka jest wiara na ziemi u wielu osób. Czytać możemy wszyscy, wierzący i niewierzący. Jesteśmy wolni.

Dla chętnych Czytania dla świata na dziś, to fragment Ewangelii

(J 4,43-54) Po dwóch dniach wyszedł stamtąd do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski: Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor