Felieton 31 Dec 2018 | Redaktor
Dramat niezrozumienia istoty prawa zagrożeniem dla praw rodziny

Dramat polega na tym, że obecna pozytywistyczna mentalność prawnicza usiłuje dowodzić, że wszystkie normy prawa mają taki umowny charakter jak jazda prawą lub lewą stroną.

Minęło w kończącym się roku 35 lat od doniosłego aktu, który warto przypomnieć właśnie dziś, gdy w zreformowanym kalendarzu liturgicznym Kościoła obchodzone jest święto Najświętszej Rodziny, którą tworzyli nasz Pan Jezus Chrystus, Jego Matka - Najświętsza Maryja Panna i św. Józef jako głowa tej Rodziny na ziemi. (W kalendarzu tradycyjnym święto to obchodzone jest w niedzielę przypadającą po Objawieniu Pańskim). Mam na myśli przedłożenie przez Stolicę Apostolską społeczności międzynarodowej Karty Praw Rodziny.

Dokument został opublikowany 24 listopada 1983 roku. Był konsekwencją i spełnieniem zapowiedzi danej w adhortacji "Familiaris consortio", gdzie w punkcie 46. ówczesny papież, św. Jan Paweł II, napisał: “Stolica Apostolska, podejmując wyraźne życzenie Synodu, zajmie się pogłębieniem tych sugestii, opracowując „kartę praw rodziny” celem przedłożenia jej zainteresowanym środowiskom i władzom”.

We wprowadzeniu do dokumentu wyłożono czym jest ten akt i jakie ma spełnić cele. “Dokument ten nie stanowi wykładu teologii do­gmatycznej czy moralnej na temat małżeństwa i ro­dziny, chociaż wyraża myśl Kościoła w tej dziedzinie. Nie jest także kodeksem postępowania, przeznaczo­nym dla zainteresowanych osób czy instytucji. Również nie jest to zwykła deklaracja teoretycznych zasad, dotyczących rodziny. Celem „Karty" jest przed­stawienie wszystkim współczesnym chrześcijanom i niechrześcijanom ujęcia - na tyle pełnego i uporządkowanego, na ile to było możliwe - podstawowych praw właściwych owej naturalnej i powszechnej spo­łeczności, jaką jest rodzina”.

Żeby akt ten właściwie zrozumieć, należy zdać sobie sprawę z pewnych założeń filozofii prawa, które dyskutowane są w naszej cywilizacji od jej zarania. Współcześnie żyjemy okresie uznawania przez większość tak zwanej pozytywistycznej mentalności prawnej.

Trzeba bowiem uświadomić sobie, że zasady, które były uznawane od zarania ludzkości jako prawa wymagające przestrzegania, były zawsze dwojakiego rodzaju. Jedne istniały odwiecznie i choć czasem bywały łamane, to jednak rzadko były teoretycznie kwestionowane. Są to normy powszechnie uznawane przez wszystkie społeczności, wyrażone w znanych od starożytności kodeksach. Są one wyrazem tak zwanego prawa naturalnego, które jest jedno dla wszystkich ludzi. Jesteśmy skłonni uznać, że te odwieczne zasady są tymi samymi, które składają się na prawo objawione znane nam z Dekalogu. Są to normy takie jak: “nie zabijaj”, “nie cudzołóż”, “nie kradnij”, “nie zeznawaj fałszywie”, “czcij ojca i matkę”.

Istnieją też w społeczeństwie normy nie mające znaczenia moralnego a jedynie porządkowe. Do takich należy na przykład większość przepisów o ruchu drogowym. To, że należy jeździć prawą stroną jest kwestią umowy. Równie dobrze można się umówić, że należy jeździć lewą stroną i doskonale wiemy, że istnieją państwa, które takie rozwiązanie przyjęły. Stosowanie się do norm porządkowych ma znaczenie moralne o tyle, że istniejącej umowy społecznej należy przestrzegać, bo przecież na przykład jazda pod prąd wiąże się z narażeniem życia swojego i innych a także z narażeniem na znaczne szkody materialne. Ale samo rozwiązanie prawostronne lub lewostronne jest moralnie obojętne.

Dramat polega na tym, że obecna pozytywistyczna mentalność prawnicza usiłuje dowodzić, że wszystkie normy prawa mają taki umowny charakter jak jazda prawą lub lewą stroną.

Konsekwencją tej mentalności jest przekonanie, że prawo można uchwalać dowolnie, a prawo naturalne i stanowione różnią się od siebie, a nawet prawo stanowione w niektórych kwestiach staje się sprzeczne z prawem naturalnym. Taki stan jest fatalny dla człowieka i społeczeństwa i powoduje liczne konflikty sumienia oraz naraża człowieka na konieczność łamania prawa stanowionego w imię wierności prawu naturalnemu i ponoszenie konsekwencji tych czynów. W ten sposób powstają męczennicy i “więźniowie sumienia”. W literaturze światowej problem ten jest znany od czasów Antygony.

Aby wskazać jakie prawa są niepodważalne dla istnienia i funkcjonowania rodzin, a zatem i całych społeczeństw, które przecież na rodzinach są oparte, Jan Paweł II sformułował Kartę Praw Rodziny. Te prawa nie powinny być kwestionowane przez systemy prawne stanowione przez państwa. Warto je przypomnieć. Oto fragmenty.

Art. 1. Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyboru drogi życiowej, a więc do zawarcia związku małżeńskiego i założenia rodziny albo do pozostawania w stanie bezżennym. (...)

Art. 2. Małżeństwo może zostać zawarte wyłącznie za dobrowolną i obopólną zgodą, odpowiednio wyrażoną. (...)

Art. 3. Małżonkowie mają niezbywalne prawo do założenia rodziny i decydowania o czasie narodzin i liczbie dzieci, uwzględniając w pełni obowiązki wobec siebie samych, wobec dzieci już narodzonych, rodziny i społeczeństwa, we właściwej hierarchii wartości i zgodnie z naturalnym porządkiem moralnym, który wyklucza uciekanie się do antykoncepcji, sterylizacji, spędzania płodu. (...)

Art. 4. Życie ludzkie, od samego poczęcia, bezwzględnie winno być otoczone troską i szacunkiem. (...)

Art. 5. Rodzice, ponieważ dali życie dzieciom, mają pierwotne, niezbywalne prawo i pierwszeństwo do wychowania potomstwa i dlatego muszą być uznani za pierwszych i głównych jego wychowawców. (...)

Art. 6. Rodzina ma prawo istnieć i rozwijać się jako rodzina. (...)

Art. 7. Każdej rodzinie przysługuje uprawnienie do swobodnego organizowania życia religijnego w ognisku domowym pod kierunkiem rodziców, jak również prawo do publicznego wykonywania i głoszenia swojej wiary, uczestniczenia w kulcie publicznym oraz swobodnego wyboru programów wychowania religijnego, bez znoszenia z tego powodu jakiejkolwiek dyskryminacji. (...)

Art. 8. Rodzina ma prawo do wypełniania swej funkcji społecznej i politycznej w budowaniu społeczeństwa. (...)

Art. 9. Rodziny mają prawo oczekiwać od władz publicznych właściwej, nikogo nie dyskryminującej polityki rodzinnej w kwestiach prawnych, gospodarczych, społecznych i finansowych. (...)

Art. 10. Rodziny mają prawo do takiego systemu społecznego i gospodarczego, w którym organizacja pracy umożliwia członkom rodziny wspólne życie i nie zagraża jedności, powodzeniu i stabilności rodziny, zapewniając jednocześnie możliwość zdrowego wypoczynku. (...)

Art. 11. Rodzina ma prawo do mieszkania odpowiedniego dla życia rodzinnego i dostosowanego do liczby jej członków, w miejscu zapewniającym podstawowe usługi konieczne do życia rodziny i wspólnoty.

Maksymilan Powęski

tekst za: TYGODNIK BYDGOSKI - 30 XII 2018 r.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor