Inne 31 Jan 2023 | Redaktor
Ewangelia na każdy dzień (31.01)

fot. pixabay

Dzisiejsze czytanie, psalm i Ewangelia oraz komentarze Bractwa Słowa Bożego na 31 stycznia. (Mt 8, 17) Jezus wziął na siebie nasze słabości i dźwigał nasze choroby.

Pierwsze czytanie:

 (Hbr 12, 1-4)
Bracia: Mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, zrzuciwszy wszelki ciężar, a przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi, biegnijmy wytrwale w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i zasiadł po prawicy na tronie Boga. Zważcie więc na Tego, który ze strony grzeszników tak wielką wycierpiał wrogość wobec siebie, abyście nie ustawali, załamani na duchu. Jeszcze nie opieraliście się aż do krwi, walcząc przeciw grzechowi.

Psalm:

(Ps 22 (21), 26b-27. 28 i 30ab. 30c-32)
REFREN: Chwalić Cię będą, którzy Cię szukają

Wypełnię moje śluby wobec czcicieli Boga.
Ubodzy będą jedli i zostaną nasyceni,
będą chwalić Pana ci, którzy Go szukają:
"Serca wasze niech żyją na wieki".

Przypomną sobie i wrócą do Pana wszystkie krańce ziemi,
oddadzą Mu pokłon wszystkie szczepy pogańskie.
Jemu się pokłonią wszyscy śpiący w ziemi,
przed Nim zegną się wszyscy, którzy staną się prochem.

Moja dusza będzie żyła dla Niego,
potomstwo moje Jemu będzie służyć,
przyszłym pokoleniom o Panu opowie.
I sprawiedliwość Jego ogłoszą ludowi,
który się narodzi:
"Pan to uczynił".

 

(Mt 8, 17)
Jezus wziął na siebie nasze słabości i dźwigał nasze choroby.

 Ewangelia:

 (Mk 5, 21-43)
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg jeziora Genezaret, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: "Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła". Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: "Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa". Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: "Kto dotknął mojego płaszcza?" Odpowiedzieli Mu uczniowie: "Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął". On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta podeszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, padła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: "Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź wolna od swej dolegliwości". Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: "Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?" Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: "Nie bój się, wierz tylko!" I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: "Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi". I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: "Talitha kum", to znaczy: "Dziewczynko, mówię ci, wstań!" Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

Komentarze przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego:

 

Komentarz do pierwszego czytania

Jezus jest wzorem doskonałego maratończyka. Nigdy nie ustał w drodze do Ojca. Często widzimy na naszych ulicach ludzi, którzy mijają nas w biegu, ćwicząc jogging w słuchawkach na uszach. Trenowanie biegu wymaga determinacji, dobrej organizacji czasu, dyscypliny, wytrwałości. Stosując taką samą strategię, jak najlepsi sportowcy, patrząc na Jezusa, biegnijmy w naszych życiowych zawodach. Każdy według własnego rytmu, na miarę swoich sił i zasobów. Aby biec, trzeba zostawić ciężary. Dzięki temu poruszamy się lżej i szybciej. Tym ciężarem mogą być obciążające nas rozterki, smutek, zniechęcenie, brak wiary w siebie i innych, a czasem i w Boga. Złamaniem na duchu może być zmęczenie, które dzisiejszy człowiek odczuwa przy narastającym tempie życia, natłoku zadań, pracy, nauki, pędu do bycia efektywnym. Chrześcijanin biegnie jak Chrystus, wie, po co, dla kogo i dokąd. Dynamiczny charakter chrześcijaństwa otwiera nam możliwości nieustannego ćwiczenia się i zaczynania na nowo, każdego dnia. Celnie określił taką postawę bł. Jakub Alberione, założyciel Rodziny Świętego Pawła: „Iść do przodu, każdego dnia po troszeczku”.

 

Komentarz do psalmu

„A moja dusza będzie żyła dla Niego”, śpiewa autor psalmu. Dzisiaj jeszcze piękniej uświadamiamy sobie, że życie duszy ma swoje rytmy, podtrzymywane jest modlitwą, Eucharystią, rozmową z Bogiem, byciem z Nim. Ma swoje choroby, słabości, które trzeba leczyć w Sakramencie Pokuty i Pojednania. Nierzadko zapominamy o tym cichym i ukrytym życiu, o które należy codziennie dbać, troszczyć się i odnawiać je. Życie duszy jest wieczne i o tym przypomina nam dzisiejszy psalm. Wyśpiewujemy radość z tego, że pokolenia, które po nas przyjdą i ci, którzy obecnie „śpią w ziemi”, będą oddawać pokłon Bogu. Wszyscy nieustannie adorują Boga. Czas już się nie liczy, ważna jest wieczność.

 

Komentarz do Ewangelii

Dwie splecione ze sobą historie. Jair proszący o zdrowie dla swej córki oraz kobieta cierpiąca na krwotok spotykają się przy Jezusie. Widzimy przedziwną postawę Jezusa. Odpowiadając na prośbę Jaira, idzie do jego córki, ale zatrzymuje się i nie śpieszy, kiedy chora kobieta dotyka się Go. Chrystus jej nie odgania, nie śpieszy się, zatrzymuje się tylko dla niej.
W naszym życiu istnieje pewne ryzyko. Mogę przeżywać jakieś wydarzenie jako chwilowy nawias, przerwałem coś, a potem do tego wracam. W ciągu dnia mamy wiele rzeczy, historii, naglących spraw, tak, jak w życiu Jezusa, wiele naglących przypadków. Dzisiaj mogę zobaczyć, że Jezus pozwala się ukierunkować wydarzeniom, które mają miejsce. Mogę spodziewać się, że Jezus postąpi w pewnym porządku: najpierw zajmie się Jairem, a potem inną sprawą, np. zatrzymującą Go kobietą. Ale tak nie jest. Jezus pozwala się rozproszyć temu, co się wydarza. Zajmuje się tym, co przerywa Jego podróż, plan. Życie Jezusa i nasze składa się z wielu przerw. Bóg uczy nas dziś, żebyśmy pozwalali się uwarunkować czemuś innemu, co przydarza się nam w nieoczekiwany sposób. Uczy nas odkrywania cierpliwości, aby oddać na nowo wartość i godność rzeczom, sprawom, które się zdarzają.
Nasze historie się splatają, Życie jednego nie jest przeżywane kosztem drugiego, lecz jest życiem, w którym każdy ma do opowiedzenia własną historię. Chrystus wchodzi w tę historię, by nieść pokój, uzdrowienie, zbawienie.

Komentarze zostały przygotowane przez s. Annę Juźwiak AP

źródło: mateusz.pl

 

(Mt 8, 17)
Jezus wziął na siebie nasze słabości i dźwigał nasze choroby.

Módlmy się.

(Mk 16)

 Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!

Red.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor