Inne 29 Jan 08:43 | Redaktor
Ewangelia na dziś (29.01)

fot. pixabay

Dzisiejsze czytanie, psalm i Ewangelia oraz komentarze Bractwa Słowa Bożego na 29 stycznia. (Hbr 4,12) Żywe jest słowo Boże i skuteczne, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

Pierwsze czytanie:

 (2 Sm 12,1-7a.10-17)
Pan posłał do Dawida proroka Natana. Ten przybył do niego i powiedział: „W pewnym mieście było dwóch ludzi, jeden był bogaczem, a drugi biedakiem. Bogacz miał owce i bydła wiele, biedak nie miał nic, prócz jednej małej owieczki, którą nabył. On ją karmił i wyrosła przy nim wraz z jego dziećmi, jego chleb jadła i piła z jego kubka, spała u jego boku i była dla niego jak córka. Raz przyszedł gość do bogacza, lecz jemu żal było brać coś z owiec i własnego bydła, czym mógłby posłużyć gościowi, który doń zawitał. Zabrał więc owieczkę owemu biednemu mężowi i przygotował ją człowiekowi, co przybył do niego”. Dawid oburzył się bardzo na tego człowieka i powiedział do Natana: „Na życie Pana, człowiek, który tego dokonał, jest winien śmierci. Nagrodzi on za owieczkę w czwórnasób, gdyż dopuścił się czynu bez miłosierdzia”. Natan oświadczył Dawidowi: „Ty jesteś tym człowiekiem. Dlatego właśnie miecz nie oddali się od domu twojego na wieki, albowiem Mnie zlekceważyłeś, a żonę Uriasza Chetyty wziąłeś sobie za małżonkę. To mówi Pan: "Oto Ja wywiodę przeciwko tobie nieszczęście z własnego twego domu, żony zaś twoje zabiorę sprzed oczu twoich, a oddam je twojemu współzawodnikowi, który będzie obcował z twoimi żonami wobec tego słońca. Uczyniłeś to wprawdzie w ukryciu, jednak ja obwieszczę tę rzecz wobec całego Izraela i wobec słońca”. Dawid rzekł do Natana: „Zgrzeszyłem wobec Pana”. Natan odrzekł Dawidowi: „Pan odpuszcza ci też twój grzech, nie umrzesz. Lecz dlatego, że owym czynem pobudziłeś wrogów Pana do wielkiej zniewagi, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze”. Natan udał się potem do swego domu. Pan dotknął dziecko, które urodziła Dawidowi żona Uriasza, tak iż ciężko zachorowało. Dawid błagał Boga za chłopcem i zachowywał surowy post, a wróciwszy do siebie, całą noc leżał na ziemi. Dostojnicy jego domu, podszedłszy do niego, chcieli go podźwignąć z ziemi: bronił się jednak i w ogóle z nimi nie jadał.

 

Psalm:

(Ps 51,12-13.14-15.16-17)
REFREN: Stwórz, o mój Boże, we mnie serce czyste

Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
Będę nieprawych nauczał dróg Twoich
i wrócą do Ciebie grzesznicy.

Uwolnij mnie, Boże, od kary za krew przelaną,
Boże, mój Zbawco,
niech sławi mój język Twoją sprawiedliwość.
Panie, otwórz wargi moje,
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.

Aklamacja (Hbr 4,12)
Żywe jest słowo Boże i skuteczne, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

 

Ewangelia:

 (Mk 4,35-41)
Przez cały dzień Jezus nauczał w przypowieściach. Gdy zapadł wieczór owego dnia, rzekł do uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę”. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź się już napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się”. Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego : „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”

 

Komentarze przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego:

Komentarz do pierwszego czytania

Cudzołóstwo Dawida, dokonane w skrytości, nie mogło umknąć wiedzy Wszechwiedzącego. Posłał więc Natana, proroka Dawidowego. Jego zadanie nie było łatwe, bo i któż z nas z radością wytyka innym ich błędy?
W zachowaniu Dawida dostrzegamy olbrzymie oburzenie na zło popełniane przez innego człowieka. Poucza nawet, jak winowajca ma się zachować. Jak skorzy jesteśmy, by czynić tak jak król Izraela. Potrafimy udzielać rad i wypowiadać nakazy, które inni mają wypełnić. Ile w takim postępowaniu jest w nas chęci ukrycia własnych upadków? Czy liczymy na to, że głośne oskarżanie innych zamknie oczy bliźnich na nasze nieprawości?
Ale prorok jest konsekwentny w działaniu: ujawnił Dawidowi, co Bóg objawił o jego czynach i ich konsekwencjach. A król? W przeciwieństwie do swego poprzednika – Saula (1 Sm 15, 16-23) uznaje swą winę. Pokora Dawida, pokora człowieka na wysokim stanowisku może zadziwić. Bo czyż nam łatwo jest przyznać się do winy, nawet, jeśli nie jest tak odrażająca? A jednak właśnie taka postawa jest konieczna, by uzyskać przebaczenie. Dawid staje się dla nas wzorem, jak podnosić się z upadku. On, który nie zakłamywał rzeczywistości, by „ułatwić” sobie życie. On, który trwał w prawdzie. Ta prawda wyzwoliła go, podniosła z dna grzechu. Obyśmy potrafili naśladować izraelskiego króla w jego zamiłowaniu do prawdy, obyśmy jak on nie zakłamywali rzeczywistości naszego życia w różnych jego wymiarach.

 

Komentarz do psalmu

Psalm 51 jest psalmem pokutnym, modlitwą Dawida wywołaną zdarzeniem przedstawionym w pierwszym czytaniu dzisiejszej liturgii. Wczytując się w jego słowa, uczymy się, czym jest prawdziwa skrucha, prawdziwy żal za popełniony grzech. Istotnym ich elementem nie jest niepokój, ale ufne zwrócenie się do Boga z wyznaniem winy i prośbą o odnowienie łączności z Nim. Znając miłosierdzie Pana, Jego miłość, która nie waha się przed złożeniem największej ofiary, z niezachwianą nadzieją możemy błagać Go o zmiłowanie. Oczywiście ważne jest, byśmy mieli świadomość ogromu popełnionego przez nas zła. Psalmista wyraźnie uświadamia sobie wielkie konsekwencje dokonanego grzechu: utratę czystości serca, które może oglądać Boga (Mt 5, 8), osłabienie ducha, możliwość odrzucenia od Bożego Oblicza, odebranie ducha świętości. Nie pozwala jednak, by ta bolesna prawda poddała go rozpaczy. Ma bowiem świadomość, że Bóg jest źródłem zbawienia, że On ma moc odbudować to, co grzech zniszczył. Stąd prośba o przywrócenie radości – świętej radości, o wzmocnienie ducha ofiary tak niezbędnego, by zadośćuczynić za popełnione zło. Dopiero po własnym nawróceniu, odnowieniu naszej więzi z Bogiem, możemy świadectwem własnego życia pouczać innych i prowadzić ich do Pana. W ten sposób sławimy Boga-Zbawiciela, Jego sprawiedliwość, dokonującą przemiany serc: najpierw mojego, a potem innych. Takie przeżywanie skruchy prawdziwie otwiera nas na głoszenie chwały Najświętszego i Najmiłosierniejszego Boga.

 

Komentarz do Ewangelii

Dzisiejszy fragment Ewangelii stawia nam przed oczy scenę uciszenia burzy na jeziorze. Proponuję spojrzeć na ten epizod z płaszczyzny życia duchowego. Oto Jezus mówi nam: Przeprawmy się na drugą stronę, jakby chciał uświadomić mnie i Tobie, że nastąpił w naszym życiu właściwy moment na zaczęcie nowego etapu trwania przy Nim – naszym Bogu. Podkreślam to mocno, do nowego etapu trwania przy Nim. Jezus bowiem zwraca się ze swym wezwaniem do uczniów, do tych, którzy chodzili z Nim, słuchali Go, poznawali Jego sposób myślenia, życia. To jest ważne. Bez tego początku, bez tego naszego zaangażowania w bycie z Panem, nie zdołamy usłyszeć, a tym bardziej odpowiedzieć na wołanie Boga.
A zatem: „Przeprawmy się!” – i uczniowie zostawili tłum, a zabrali Jezusa.
Czy, za przykładem uczniów, potrafimy (a bardziej: czy chcemy) pozostawić za sobą tłum, by ruszyć w dalszą drogę tylko z Jezusem? Tylko? Także inne łodzie płynęły z Nim. Ta krótka informacja strzeże nas przed wejściem w izolację. Mistrz bowiem nie wyrywa nas z naszej rzeczywistości. Jednak, aby rozpocząć nowy etap życia – bardziej dla Jezusa, bardziej z Nim, musimy zostawić tłumy: ludzi, zajęć, przyjemności, myśli itd. niezwiązanych z Panem. Tych, którzy płyną z Nim, nawet na innych, niż nasza, łodziach, nie możemy traktować jako wrogów, przeszkadzających nam w przeprawieniu się na drugi brzeg. Płyniemy łodzią. A z nami jest Jezus. To ważne. Bez Niego nie możemy zaczynać przeprawy. Jest więc z nami Ten, którego zabraliśmy ze sobą. I nagle zrywa się burza. Grozi nam całkowita zagłada. A Jezus? Śpi. Ten, który przy tamtym brzegu był tak aktywny, Ten, który przechodził przed naszymi oczyma w mocy słowa i czynu, teraz jawi się nam jako Ktoś zupełnie inny. Burza, w którą wprowadził nas Bóg, ma za zadanie zmienić – to znaczy uczynić prawdziwszym – obraz Pana, którego zaprosiliśmy do naszego życia.
Zbudzili Go. I wylali przed nim całe rozgoryczenie, jakie zagościło w ich sercach.
Czy, jak uczniowie z dzisiejszego fragmentu Ewangelii, mamy odwagę wypowiadać przed Panem myśli, które nie są grzeczne, ułożone, oficjalne, ale te, które rzeczywiście przepełniają nasze wnętrza?
Jezus (już inny – z pozoru bierny, słaby) znów objawia są moc. Wykazuje nam przy tym nasze błędy. To kolejny etap przeprawiania się na drugi brzeg. Czy przyjmiemy Go? On wprowadza w stan niepokoju. Bo i uczniowie, choć nastała głęboka cisza (…) zlękli się bardzo. Jeśli jednak pozwolimy się wprowadzić na ten etap naszej drogi, otworzymy nasze serca na piękno zadziwienia Bogiem. Jest ono niezbędne na ścieżce przemiany siebie, jest pięknem, które pociąga, dodaje zapału.
I jeszcze jedna uwaga. Ten ustęp Ewangelii nie kończy się dotarciem do celu, bo i nasze życie trwa. Może nastanie w nim jeszcze niejedna burza. Jednak, jeśli zostawimy tłum, zabierzemy Jezusa do naszej łodzi i pozwolimy innym płynąć z Nim, wytrwamy, a Bóg doprowadzi nas do celu, gdzie zachwyt i zadziwienie Panem będzie trwałą postawą naszego serca.

Komentarze zostały przygotowane przez s. Ewę Marię od Męki Pańskiej OCD

źródło: mateusz.pl

 

(Hbr 4,12)
Żywe jest słowo Boże i skuteczne, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

Módlmy się.

(Hbr 4,12)

"Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca" – Ty, Boże widzisz, co jest w naszych sercach. Amen 

Red.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor