Inne 24 Oct 06:48 | Redaktor
Ewangelia na dziś (24.10.2020)

fot. pixabay

Czytanie, psalm, Ewangelia oraz komentarze Bractwa Słowa Bożego na 24 października.

Pierwsze czytanie:

(Ef 4, 7-16)
Bracia: Każdemu z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego. Dlatego mówi Pismo: «Wstąpiwszy na wysokości, wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary». Słowo zaś „wstąpił” cóż oznacza, jeśli nie to, że również zstąpił do niższych części ziemi? Ten, który zstąpił, jest i Tym, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, aby wszystko napełnić. On też ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami, aby przysposobili świętych do wykonywania posługi dla budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa. Chodzi o to, abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast, żyjąc prawdziwie w miłości, sprawmy, by wszystko wzrastało ku Temu, który jest Głową – ku Chrystusowi. Od Niego poczynając, całe Ciało – zespalane i utrzymywane w łączności więzią umacniającą każdy z członków stosownie do jego miary – przyczynia sobie wzrostu dla budowania siebie w miłości.

Psalm:

(Ps 122 (121), 1b-2. 4-5)
REFREN: Idźmy z radością na spotkanie Pana

Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:
"Pójdziemy do domu Pana".
Już stoją nasze stopy
w twoich bramach, Jeruzalem.

Do niego wstępują pokolenia Pańskie,
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie,
trony domu Dawida.

Aklamacja (Ez 33, 11)
Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika, lecz pragnę, aby się nawrócił i miał życie.

Ewangelia:

(Łk 13, 1-9)
W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: "Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie". I opowiedział im następującą przypowieść: "Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”.

Komentarze przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego:

Komentarz do pierwszego czytania:


Dzisiejszy fragment z Listu do Efezjan ukazuje nam, że wśród wierzących istnieją różne dary i charyzmaty, ale cel, do jakiego mogą one posłużyć, jest jeden – jedność wiary i poznanie Syna Bożego oraz budowanie wspólnoty. Każdy z nas jest inny – różnimy się nie tylko wyglądem, charakterem i temperamentem, ale także tym, co stanowi naszą tożsamość – konkretnym powołaniem, w którym możemy realizować nasze mocne strony. Każdy został obdarowany w różnym stopniu. Swojej łaski Pan udziela wedle swojej woli i to, że ktoś otrzymał mniej, nie jest gorszy, a ten, kto otrzymał więcej – lepszy niż pozostali. Bóg daje każdemu tyle, ile dana osoba jest w stanie w sobie rozwinąć. Podobnie, jak w Jezusowej przypowieści o talentach – Bóg najlepiej wie, ile – po ludzku mówiąc – może w kogoś „zainwestować”, aby rozwinięcie określonych darów mogło w najwyższym stopniu przyczynić się do rozwoju człowieka oraz stać się poprzez jego działanie bogactwem wspólnoty, w której żyje. Każdy z nas w jednakowym stopniu, niezależnie od misji, jaką ma do wypełnienia w Kościele, stanowi cząstkę Ciała Chrystusa. Jesteśmy wszyscy jak jeden żywy organizm, ożywiany prawdziwą obecnością Jezusa w Eucharystii i tchnieniem Jego Ducha. Jako żywe komórki powinniśmy dostarczać sobie niezbędnych do funkcjonowania składników, czyli tego wszystkiego, co może być korzystne dla naszego duchowego i intelektualnego wzrostu. Tylko stając na wysokości zadania poprzez nieustanny rozwój darów, którymi Pan hojnie obdarował każdego z nas, nie dopuszczamy do sytuacji, w której duchowo obumieramy, co automatycznie przyczynia się do osłabienia całej wspólnoty, do której należymy. Wszystko, cokolwiek robimy, aby pomnożyć nasz duchowy potencjał, zmierza ku powiększeniu Bożej chwały. Uwielbijmy więc dziś Pana w skarbach, jakie złożył w naszych sercach; podziękujmy Mu za to, że codziennie daje nam okazję do tego, aby wzrastać.

 

Komentarz do psalmu:

Dzisiejszy psalm stanowi doskonałą odpowiedź na Bożą propozycję pochylenia się nad tym wszystkim, czym nas obdarował. Bóg dał nam wszystko i cały stworzony przez Niego świat jest Jego własnością, więc na dobrą sprawę nie jesteśmy Mu w stanie niczego dać, czego by nie miał. Pan nie oczekuje jednak od nas konkretnych darów materialnych. Najlepszym prezentem, jaki możemy Mu sprawić, jest uwielbienie Jego imienia w tym wszystkim, co nas otacza. Modlitwa uwielbienia to najdoskonalszy, ale uchodzący również często za najtrudniejszy wyraz naszej modlitwy. Dlaczego uwielbienie bywa trudne? Ponieważ całe serce musimy wtedy otworzyć na Boga i pozwolić się Jemu przenikać, zapominając o sobie. Modlitwa ta bywa tym trudniejsza, im częściej stajemy przed sytuacją po ludzku przykrą, w której musimy wznieść się ponad siebie, aby także w chwilach, gdy jest nam źle, Bóg został uwielbiony. Niezależnie od kontekstu, w którym się znajdujemy – czy czujemy się lepiej, czy gorzej – modląc się uwielbieniem, możemy otrzymać prawdziwy pokój serca.

 

Komentarz do Ewangelii:

Dzisiejsza Ewangelia może przywoływać na myśl obrazy znane nam z codziennych serwisów informacyjnych. Wystarczy włączyć telewizor lub radio, wejść na stronę informacyjną w Internecie, by w kilku sekundach dotarła do nas wiadomość o kolejnej katastrofie czy wypadku. Za każdym razem, gdy słyszymy tego rodzaju informację, nie jesteśmy w stanie przejść obok niej w sposób obojętny. Czujemy się wstrząśnięci, poruszeni, przerażeni, a niekiedy ogarnia nas refleksja dotycząca nas samych i naszego życia, jakże kruchego i ulotnego. Pytamy się wtedy: co by się mogło stać, gdybyśmy sami podzielili los tych, którzy znaleźli się na miejscu wypadku? Ktoś inny, błędnie interpretując rzeczywistość, może nawet posunąć się do stwierdzenia, że była to kara Boża. Jezus przypomina nam dziś, że wszyscy jesteśmy równi wobec faktu przemijania i śmierci. Nikt z nas nie umiera śmiercią „lepszą” lub „gorszą” – to Pan wyznacza chwilę, kiedy chce nas wezwać do Siebie. Każda śmierć, zarówno ta tragiczna, jak i ta spokojna, mogą jednakowo zaskoczyć człowieka. Jezus jednak cierpliwie czeka na nasze nawrócenie, dając nam czas, aby przygotować się na spotkanie z Nim. Nie oznacza to, że mamy odwlekać moment naszej przemiany do ostatniej chwili. Powinniśmy wciąż pamiętać o tym, że każdy nasz dzień może być tym ostatnim i dlatego należy go wykorzystać jak najlepiej.

Komentarze zostały przygotowane przez ks. Kamila Piaszczaka

źródło: mateusz.pl

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor